No i po chrzcinach. Szybko, sprawnie i bezproblemowo :) Szkoda tylko ze nie mamy zdjec bo nie mial kto robic. Dopiero w domu siostra cyknela nam kilka
Imprezka sie udala i mozna powiedziec ze bylo to najdluzsze swietowanie chrzcin, bo w sumie 3 dni :). Zaczelismy grillem w piatek , w sobote byla powtorka w wczoraj poszlismy na dlugi spacer i posiedzielismy sobie w parku.
Czas leci bardzo szybko. Maly rosnie jak na drozdzach i pewnie niedlugo bede musiala wrocic do pracy. ALe jak sobie pomysle ze musze oddac Oliviera w obce rece to mi sie robi smutno .
no i po raz pierwszy dopada mnie macierzynskie zmeczenie. Nic mi sie nie chce i chodze jakas taka rozdrazniona.
A mojemu krolewiczowi kupilam w koncu bujaczek
a w sumie to sam sobie kupil za pieniazki , ktore dostal na chrzciny :)
Pierwsza reakcja to byl;a lekka niepewnosc i strach, ale jak drugi raz go polozylam to juz byla radosc. Musze kupic tylko baterie zeby sam sie bujal :)
wtorek, 6 sierpnia 2013
poniedziałek, 22 lipca 2013
22.07.2013
Bilans "miesieczniaka " ( a w zasadzoe 4-ro tygodniowca) : +1 kg i 5 cm czyli rosnie nam malenstwo. Juz pomalu wyrasta z pierwszych ciuszkow i faktycznie widac ze sie dluzszy zrobil. Nastepna wizyta 17 sierpnia i pierwsze szczepienia.
a tu na fotce Oli z Julka.Fotka z poprzedniego postu oczywiscie zostanie oprawiona w ramke.
A jutro przyjezdza moja siostra z Krasnalem.Jupiii juz sie ciesze!!! od grudnia ich
nie widzialam .Oj bedzie sie dzialo :D
U nas ostatnio masakryczne upaly i mlody przez to strasznie marudny jest. Ale za bardzo narzekac nie moge bo przesypia mi prawie cala noc . Jak zje o 20 to budzi sie o 2-3 a jak przebudzi sie o 23 i dostanie butle to spi do 4-5.
Chrzciny pomalu ogarniamy , ale za wiele nie mamy do roboty bo bedziemy tylko my i chrzestni czyli moja siostra z Krasnalem i szwagier M z zona i dziecmi. W niedziele musimy tylko jechac do ksiedza dac mu wszystkie dokumenty.
moje Kochane Sloneczko
a tu miss mokrej tuniki :)
a tu moje drugie takie troche wieksze Kochane sloneczko
Tunika ze zdjecia powyzej zakonczyla wczoraj swoj zywot jak M " przez przypadek " mnie za nia pociagnal. obiecal mi kupic nowa. ZOBACZYMY :P
no
i smerfik :) i na koniec z kuzynem Matim
a tu na fotce Oli z Julka.Fotka z poprzedniego postu oczywiscie zostanie oprawiona w ramke.
A jutro przyjezdza moja siostra z Krasnalem.Jupiii juz sie ciesze!!! od grudnia ich
nie widzialam .Oj bedzie sie dzialo :D
U nas ostatnio masakryczne upaly i mlody przez to strasznie marudny jest. Ale za bardzo narzekac nie moge bo przesypia mi prawie cala noc . Jak zje o 20 to budzi sie o 2-3 a jak przebudzi sie o 23 i dostanie butle to spi do 4-5.
Chrzciny pomalu ogarniamy , ale za wiele nie mamy do roboty bo bedziemy tylko my i chrzestni czyli moja siostra z Krasnalem i szwagier M z zona i dziecmi. W niedziele musimy tylko jechac do ksiedza dac mu wszystkie dokumenty.
moje Kochane Sloneczko
a tu miss mokrej tuniki :)
a tu moje drugie takie troche wieksze Kochane sloneczko
Tunika ze zdjecia powyzej zakonczyla wczoraj swoj zywot jak M " przez przypadek " mnie za nia pociagnal. obiecal mi kupic nowa. ZOBACZYMY :P
no
i smerfik :) i na koniec z kuzynem Matim
poniedziałek, 15 lipca 2013
15.07.2013
Chrzciny zalatwione na 4 sierpnia.
Mama pojechala ...
Jest mi smutno ..... :(
Prawda ze sliczna ta fotka ?
Mama pojechala ...
Jest mi smutno ..... :(
Prawda ze sliczna ta fotka ?
czwartek, 11 lipca 2013
11.07.2013
Malo tresci, duzo zdjec. :)
Ale ten czas leci. Oli ma juz prawie 3 tyg. Z kazdym dniem sie zmienia.
Czas tak szybko leci ze nawet nie zauwazylam ze minal prawie miesiac od przyjazdu mojej mamy. No i niestety nieublagalnie zblize sie dzien jej wyjazdu. W najblizszy poniedzialek wraca do Pl :((((. Na szczescie tydzien pozniej przyjezdza moja siostra z Dominikiem wiec bedzie wesolo. Chcemy podczas jej pobytu ogarnac chrzciny, bo ma byc chrzestna. Jedziemy wiec w niedziele do polskiego kosciola zobaczyc czy uda nam sie to tak szybko zalatwic.
A zeszly weekend byl tak ladny ze zabralismy dzieciaki i wybralismy sie nad morze
To byla pierwsza wieksza wyprawa Oliviera.Spal jak zabity praktycznie przez caly wyjazd :)
Ale ten czas leci. Oli ma juz prawie 3 tyg. Z kazdym dniem sie zmienia.
Czas tak szybko leci ze nawet nie zauwazylam ze minal prawie miesiac od przyjazdu mojej mamy. No i niestety nieublagalnie zblize sie dzien jej wyjazdu. W najblizszy poniedzialek wraca do Pl :((((. Na szczescie tydzien pozniej przyjezdza moja siostra z Dominikiem wiec bedzie wesolo. Chcemy podczas jej pobytu ogarnac chrzciny, bo ma byc chrzestna. Jedziemy wiec w niedziele do polskiego kosciola zobaczyc czy uda nam sie to tak szybko zalatwic.
A zeszly weekend byl tak ladny ze zabralismy dzieciaki i wybralismy sie nad morze
To byla pierwsza wieksza wyprawa Oliviera.Spal jak zabity praktycznie przez caly wyjazd :)
A tu moj maly smerfik :)
wtorek, 2 lipca 2013
02.07.2013
No i pierwszy spacerek za nami. Mlody chyba nawet nie wie ze gdzies byl bo tak grzecznie spal. Zreszta zjadl i spi nadal :) Mielisny przedwczoraj maly problem z kupka ale po herbatce z rumianku mu przeszlo i poki co jest ok. No ale nie bede Was zanudzac takimi tematami.
Kupilam sobie dzisiaj w koncu farbe do wlosow zeby doprowadzic sie do porzadku.No i ciesze sie bardzo bo 8 dni po porodzie mam -8kg czyli ponad polowa tego co przytylam .
M ma dzisiaj urodziny 30-te . Pytam sie go co mu kupic a on mi na to ze mam mu nic nie kupowac bo najlepszy prezent juz mu dalam , co prawda tydzien szybciej ale co tam :)
Moi mezczyzni w trakcie popoludniowej drzemki :)
A Patrycja strzelila focha jak nic. Pisze wczoraj do M czy moze dzisisj na 4 godz przyprowadzic Julke. Ja sie nic nie odzywalam i czekam co M powie. Na to on oddzwania do niej ze ... nie ma takiej opcji bo ja moglam jej pomagac jak bylam w ciazy a teraz niestety mam swoje dziecko i on nie chce mnie obciazac. Bylam w lekkim szoku bo on zawsze w takich sytuacjach byl na tak nie kosultujac tego ze mna. Zreszta powiem Wam ze Julka zrobila sie tak niedobra. Jest strasznie zazdrosna. Niby podejdzie , przytuli sie , da buzi malemu ale tylko czeka zeby zrobic na zlosc i byc np glosno i rozrzucac zabawki. Ja powiedzialam ze nie ma problemu zeby ona byla u naw w weekendy jak M jest w domu, ale w innym wypadku nie wchodzi w gre to ze bede sie nia opiekowac. No ale spotkalysmy dzisisj Patrycje z Julka pod jednym sklepem to Patrycja nawet czesc nie powiedziala, a jak Julka chciala podejsc to ja zlapala za reke i przytrzymala. Kurde nie kumam takich ludzi. Co ona liczyla na to ze bede na jej kazde zawolanie? Mam teraz swoje dziecko i jemu chce poswiecicic 100% swojego czasu mimo tego ze wiekszosc przesypia. Ona chyba myslala ze wykorzysta jeszcze moja mame , ze skoro ona jest to bedzie chetna do opieki, ale z jakiej racji,. Moja mama przyjechala pomoc mi przy miom dziecku a nie przy jej corce. I tu nawet M sie ze mna zgadza .
a tu moj smerfny krasnoludek :)
Nie moge sie na niego napatrzec zwlaszcza jak robi minki i tak slicznie sie usmiecha. Naprawde w takich momentach zapomina sie o wszelkim bolu jaki wiazal sie z jego przyjsciem na swiat.
Kupilam sobie dzisiaj w koncu farbe do wlosow zeby doprowadzic sie do porzadku.No i ciesze sie bardzo bo 8 dni po porodzie mam -8kg czyli ponad polowa tego co przytylam .
M ma dzisiaj urodziny 30-te . Pytam sie go co mu kupic a on mi na to ze mam mu nic nie kupowac bo najlepszy prezent juz mu dalam , co prawda tydzien szybciej ale co tam :)
Moi mezczyzni w trakcie popoludniowej drzemki :)
A Patrycja strzelila focha jak nic. Pisze wczoraj do M czy moze dzisisj na 4 godz przyprowadzic Julke. Ja sie nic nie odzywalam i czekam co M powie. Na to on oddzwania do niej ze ... nie ma takiej opcji bo ja moglam jej pomagac jak bylam w ciazy a teraz niestety mam swoje dziecko i on nie chce mnie obciazac. Bylam w lekkim szoku bo on zawsze w takich sytuacjach byl na tak nie kosultujac tego ze mna. Zreszta powiem Wam ze Julka zrobila sie tak niedobra. Jest strasznie zazdrosna. Niby podejdzie , przytuli sie , da buzi malemu ale tylko czeka zeby zrobic na zlosc i byc np glosno i rozrzucac zabawki. Ja powiedzialam ze nie ma problemu zeby ona byla u naw w weekendy jak M jest w domu, ale w innym wypadku nie wchodzi w gre to ze bede sie nia opiekowac. No ale spotkalysmy dzisisj Patrycje z Julka pod jednym sklepem to Patrycja nawet czesc nie powiedziala, a jak Julka chciala podejsc to ja zlapala za reke i przytrzymala. Kurde nie kumam takich ludzi. Co ona liczyla na to ze bede na jej kazde zawolanie? Mam teraz swoje dziecko i jemu chce poswiecicic 100% swojego czasu mimo tego ze wiekszosc przesypia. Ona chyba myslala ze wykorzysta jeszcze moja mame , ze skoro ona jest to bedzie chetna do opieki, ale z jakiej racji,. Moja mama przyjechala pomoc mi przy miom dziecku a nie przy jej corce. I tu nawet M sie ze mna zgadza .
a tu moj smerfny krasnoludek :)
Nie moge sie na niego napatrzec zwlaszcza jak robi minki i tak slicznie sie usmiecha. Naprawde w takich momentach zapomina sie o wszelkim bolu jaki wiazal sie z jego przyjsciem na swiat.
sobota, 29 czerwca 2013
29.06.2013
Moj Maly Ksiaze
Olivier urodzony 24 .06 godz 00.17 50 cm 3030 g
I tak jak ciaze znioslam bardzo dobrze tak porod to byla dla mnie totalna masakra.
Pierwszy silny skurcz obudzil mnie o 1 w nocy w niedziele. Od godz 2 do 6 byly regularne co 6 min . Juz myslalam ze zaczelo sie na dobre, ale nagle sie rozregulowaly, ale za to zrobily sie strasznie bolesne. A byly to bole krzyzowe, wiec przy kazdym skurczu zwijalam sie z bolu, a byly bardzo nieregularne co 4,5,2, 12 min . Koszmar. W koncu M juz nie mogl patrzec na mnie i zadzwonil do poloznej. ( a powinien to zrobic jak bede miala regularne co 4,5 min) i powiedzial jej co i jak. Przyjechala , zbadala mnie, sprawdzila rozwarcie ( 2 cm ) i stwierdzila ze trzeba czekac. Na bole polecila mi prysznic lub masaze i kazala dzwonic jak odejda wody. A jak nie to ona za 2 godz przyjedzie. Wody nie odeszly. Ok 16 przyjechala zbadala mnie jeszcze raz rozwarcie na 3 cm , maly nadal za wysoko ulozony, a bole coraz mocniejsze. Zadzwonila do szpitala zeby uzgodnic znieczulenie i mnie do niego zawiozla. Tam tez mnie zbadali, podlaczyli ktg i kazali czekac. Bole nie do zniesienia.
W koncu decyzja zapadla , podadza mi znieczulenie. Zwiozly mnie do piwnicy i opoczulam sie jak w prosektorium , taki dziwny klimat tam panowal :). . Po tym zabiegu poczulam sie jak nowonarodzona. Zawiezli mnie na sale no i zaczely zanikac skurcze. Jak nie urok to.... podaly mi przyspieszacza i kazaly przy kazdym skurczu lekko przec zeby "zepchnac " malego troche nizej. W miedzy czasie odeszly mi wody i wtedy wiedzialam ze to juz prawie koniec.W sumie ostatnia faza porodu nie trwala dlugo, ale w Dniu Ojca niestety nie zdazylismy
Jak zobaczylam malego na swoim brzuchu to bylam chyba najszczesliwsza osoba pod sloncem. Takie malenstwo.Nawet nie zwrocilam uwagi na to ze dostalam bardzo silnego krwotoku i ze mnie maly z lekka poszarpal i zalozyli mi kilka szwow. . Z tego powodu musialam zostac w szpitalu 12 godz ( bo normalnie po 2 -3 bym juz wyszla). Przewiezli mnie na 4 osobowa sale i kazali lezec .
A bo zapomnialam napisac . Rodzilam w sali jednoosobowej i oczywiscie M byl przy mnie .
A teraz maly glownie je i spi. Niestety nie udalo mi sie karmic piersia. Ja sie denerwowalam i maly tez a nic nie lecialo. Wiec odpuscilam i przeszlam na butelke. Ale przynajmniej teraz mam pewnosc ze cos zje i wiem ile.No i w nocy mi grzecznie spi.
Wszyscy sie zachwycaja tym ze ma jasne wlosy. No co po mamusi :)
wtorek, 11 czerwca 2013
11.06.2013
No to ostatnie 1,5 tyg ( teoretycznie ) . Jutro powinnam dowiedzieć się konkretów co i jak . Mały wywinął mi numer i na 2 tyg przed porodem obrócił się i nie wiadomo co dalej.
Jutro mam (pierwszą w ciąży ) wizytę w szpitalu u lekarza i zobaczymy jaka bedzie decyzja. Czy moje szalone maleństwo wróciło na stałe miejsce czy jeszcze się buja w brzuchu :)
W sumie to już sama nie wiem czy wolałabym cc czy nie. Trochę się stresuję . Zresztą M też chociaż nie daje tego o sobie poznać. Wiem to od Moniki ( jego siostry), bo rozmawiał z nią na ten temat. Co ma być to będzie.
Torba spakowana więc można rodzić!!
No i najważniejsza sprawa : w niedzielę przyjeżdża moja mama. Do końca ten przyjazd stał pod znakiem zapytania ze względu na stan zdrowia babci, no ale dogadały się z ciotką i mama przyjeżdża. Nawet babcia ją intensywnie namawiała na ten wyjazd.Tak więc w niedzielę , po pół roku niewidzenia się , w końcu się zobaczymy.Oczywiście zakupy mi już zrobiła.
Moja kuleczka - stan na dzień dzisiejszy :)
Rozmawiałam z Patrycją. Zrozumiała mnie i mała jest teraz tylko w weekendy ( jak M jest w domu ) i tylko kilka godz w poniedziałki.
No ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Mogę liczyć na pomoc ze strony Patrycji. Dlatego jutro idzie ze mną jutro do tego szpitala bo M niestety musi być w pracy.mam tylko nadzieję że zdąży dotrzeć do szpitala na poród , bo sam mówi że nie wyobraża sobie żeby go nie było ja będzie się rodził jego syn.
Ostatnio nie mogę sobie znaleźć miejsca. Snuję się po mieszkaniu , ogarniam co mam do ogarnięcia, po kilka razy przekładam ubranka małego.Oczywiście nie przemęczam się ale też nie leżę plackiem bo to nie moja natura. Wkurza mnie tylko że chodzę żółwim tempem i po wejściu po schodach na parter dostaję zadyszki .
U mnie ostatnio niestety monotematycznie jest , no ale nic na to nie poradzę że jest to temat nr 1 .
Jutro mam (pierwszą w ciąży ) wizytę w szpitalu u lekarza i zobaczymy jaka bedzie decyzja. Czy moje szalone maleństwo wróciło na stałe miejsce czy jeszcze się buja w brzuchu :)
W sumie to już sama nie wiem czy wolałabym cc czy nie. Trochę się stresuję . Zresztą M też chociaż nie daje tego o sobie poznać. Wiem to od Moniki ( jego siostry), bo rozmawiał z nią na ten temat. Co ma być to będzie.
Torba spakowana więc można rodzić!!
No i najważniejsza sprawa : w niedzielę przyjeżdża moja mama. Do końca ten przyjazd stał pod znakiem zapytania ze względu na stan zdrowia babci, no ale dogadały się z ciotką i mama przyjeżdża. Nawet babcia ją intensywnie namawiała na ten wyjazd.Tak więc w niedzielę , po pół roku niewidzenia się , w końcu się zobaczymy.Oczywiście zakupy mi już zrobiła.
Moja kuleczka - stan na dzień dzisiejszy :)
Rozmawiałam z Patrycją. Zrozumiała mnie i mała jest teraz tylko w weekendy ( jak M jest w domu ) i tylko kilka godz w poniedziałki.
No ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Mogę liczyć na pomoc ze strony Patrycji. Dlatego jutro idzie ze mną jutro do tego szpitala bo M niestety musi być w pracy.mam tylko nadzieję że zdąży dotrzeć do szpitala na poród , bo sam mówi że nie wyobraża sobie żeby go nie było ja będzie się rodził jego syn.
Ostatnio nie mogę sobie znaleźć miejsca. Snuję się po mieszkaniu , ogarniam co mam do ogarnięcia, po kilka razy przekładam ubranka małego.Oczywiście nie przemęczam się ale też nie leżę plackiem bo to nie moja natura. Wkurza mnie tylko że chodzę żółwim tempem i po wejściu po schodach na parter dostaję zadyszki .
U mnie ostatnio niestety monotematycznie jest , no ale nic na to nie poradzę że jest to temat nr 1 .
Subskrybuj:
Posty (Atom)









