Oj bardzo dawno nie pisałam ale jakoś nie miałam weny twórczej.
Co u mnie? Jakoś pomału się toczy. Praca dom i tak praktycznie cały czas z przerwą na weekendowe imprezy :)
Już wiem że będę pracować przynajmniej do połowy listopada. Odbyłam juz poważną rozmowe czy chce zostać na generalnym sprzątaniu całej hali po sezonie i się zgodziłam . Do tego jeszcze prawdopodobnie dostanę pod "opiekę " busa i będę firmowym kierowcą. Trochę mnie to przeraża ale do odważnych świat należy.Zwłaszcza że za to są dodatkowe pieniądze. :))
Moje robótki ręczne posuwają się w zawrotnym tempie
Oto dwa z trzech zrobionych przeze mnie szalików. Trzeci znalazł nabywcę zanim zdążyłam zrobić mu zdjęcie :) Ale robię w tej chwili kolejny
Co do mojej diety to jestem na niej cały czas. Tzn jestem na etapie utrwalania czyli utrzymywania wagi i pomału włączam do jadłospisu zakazane produkty. Póki co udaje mi się utrzymywać wagę 60 kg czyli jest dobrze.
Ostatnio zrobiłam duuuużo zakupów ale to może innym razem. Zresztą musze je najpierw sfotografować .
To by chyba było na tyle tym razem. Obiecuję że się poprawię jeśli chodzi o częstotliwość odwiedzin
Pozdrawiam
niedziela, 9 października 2011
niedziela, 18 września 2011
zakupy poprawiają humor
Tak to prawda :)
Poszalałam ostatnio troszkę ale co tam , raz się żyje. Robi się chłodno więc trzeba troszkę uzupełnić garderobę w cieplejsze ciuchy i w ten oto sposób stałam się posiadaczką kilku bluzek i spodni. Na razie bez zdjęć bo nie chce mi się robić .
A za największy swój wyczyn zakupowy uważam kupno 5 motków ślicznej fioletowej włóczki w celu udziergania sobie szalika. Zobaczymy czy wytrwam w tym postanowieniu.
No i nastrój mi się troszkę poprawił . Dziękuję Wam bardzo za słowa otuchy :**
Pogoda do kitu, pada deszcz, jest zimno, więc siedzę w domu, dziergam, czytam, klikam i piekę chleb.Totalnie leniwa niedziela.
W pracy jakoś leci, chociaż jakoś ostatnio mi się nie chce tam chodzić. Chyba jestem już zmęczona. Tęskni mi się za domem i moim autkiem :)))) żeby wsiąść sobie i gdzieś pojechać .....
Dzisiaj tak króciutko :)
P.S.
Odwiedzam Was regularnie ale nie zawsze mam możliwość napisania komentarza
Poszalałam ostatnio troszkę ale co tam , raz się żyje. Robi się chłodno więc trzeba troszkę uzupełnić garderobę w cieplejsze ciuchy i w ten oto sposób stałam się posiadaczką kilku bluzek i spodni. Na razie bez zdjęć bo nie chce mi się robić .
A za największy swój wyczyn zakupowy uważam kupno 5 motków ślicznej fioletowej włóczki w celu udziergania sobie szalika. Zobaczymy czy wytrwam w tym postanowieniu.
No i nastrój mi się troszkę poprawił . Dziękuję Wam bardzo za słowa otuchy :**
Pogoda do kitu, pada deszcz, jest zimno, więc siedzę w domu, dziergam, czytam, klikam i piekę chleb.Totalnie leniwa niedziela.
W pracy jakoś leci, chociaż jakoś ostatnio mi się nie chce tam chodzić. Chyba jestem już zmęczona. Tęskni mi się za domem i moim autkiem :)))) żeby wsiąść sobie i gdzieś pojechać .....
Dzisiaj tak króciutko :)
P.S.
Odwiedzam Was regularnie ale nie zawsze mam możliwość napisania komentarza
środa, 7 września 2011
nie jestem twarda !!!!!
I NIGDY NIE BĘDĘ !!!!
Nie radzę sobie z samą sobą, nie poznaję swoich reakcji chce mi się ryczeć, ma doła ...
Mam ostatnio takie dni. Chyba za duzo rozmyślam co by było gdyby...
Najgorsze jest to że jestem tu całkiem sama i tak naprawdę nie mam z kim o tym porozmawiać. Rodzinka w Pl w jakiś sposób wspiera się nawzajem, a ja tu całkiem sama ze swoimi myślami.
Do tego jeszcze w pracy muszę być twarda i nie mogę pokazać jakichkolwiek słabości, bo wejdą mi na głowę. Zdarza mi się ze jak się zamyślę i "wyłączę " to łzy same mi lecą. Tłumaczę wtedy ciekawskim że coś mi wpadlo do oka.
Zawsze myślałam ze bez problemu poradzę sobie ze stratą bliskiej osoby, a tu się okazuje że własnych reakcji nie można przewidzieć i na to nigdy nie można się przygotować na najgorsze.
Nie wiem tylko dlaczego dociera to do mnie dopiero teraz , przecież od śmierci Dziadka minęły już 2 tyg a ja dopiero teraz chyba zdaję sobie z tego sprawę...
CIĘŻKO MI !!!
Nie radzę sobie z samą sobą, nie poznaję swoich reakcji chce mi się ryczeć, ma doła ...
Mam ostatnio takie dni. Chyba za duzo rozmyślam co by było gdyby...
Najgorsze jest to że jestem tu całkiem sama i tak naprawdę nie mam z kim o tym porozmawiać. Rodzinka w Pl w jakiś sposób wspiera się nawzajem, a ja tu całkiem sama ze swoimi myślami.
Do tego jeszcze w pracy muszę być twarda i nie mogę pokazać jakichkolwiek słabości, bo wejdą mi na głowę. Zdarza mi się ze jak się zamyślę i "wyłączę " to łzy same mi lecą. Tłumaczę wtedy ciekawskim że coś mi wpadlo do oka.
Zawsze myślałam ze bez problemu poradzę sobie ze stratą bliskiej osoby, a tu się okazuje że własnych reakcji nie można przewidzieć i na to nigdy nie można się przygotować na najgorsze.
Nie wiem tylko dlaczego dociera to do mnie dopiero teraz , przecież od śmierci Dziadka minęły już 2 tyg a ja dopiero teraz chyba zdaję sobie z tego sprawę...
CIĘŻKO MI !!!
niedziela, 4 września 2011
jestem....
Żyję i mam się całkiem nieźle, mimo że jestem zmęczona .
Dziękuję Wam bardzo za wpisy pod poprzednim postem :** Pogrzeb odbył się w środę w południe a ja już wieczorem wyjeżdżałam do Holandii.
No ale pomału jakoś się ogarnęłam zwłaszcza że mam teraz strasznie dużo obowiązków. Nie dość że dużo pracy ( to akurat mnie cieszy ) , to jeszcze koleżanka , z którą dzieliłyśmy się obowiązkami " kierowniczymi " odeszła na macierzyński ( za miesiąc zostanie mamą ) . W ten oto sposób cała papierkowa robota spadła na mnie. Na szczęście czas szybko leci i mam nadzieję że ten sezon szybko się skończy . Najlepiej by było żeby nastąpiło to tak jak w zeszłym roku czyli pod koniec października.
Dzwoniłam ostatnio do mamy , pytałam jak się trzyma babcia. Okazuje się że całkiem dobrze, zaczęła wychodzić z domu, ktoś zawsze pójdzie z nią na spacer, albo zawiezie na cmentarz. Widać po niej że mimo wszystko odżyła troszkę . Oby tak dalej ...
Obiecałam Wam zdjęcia moich nowych nabytków książkowych, ale niestety nie miałam do tego głowy. Pokażę je pewnie w późniejszym terminie.
Pogoda się zepsuła. Ostatnie dwa dni były śliczne, a jak dzisiaj zaplanowała wypad rowerowy to pada deszcz. Ach ta złosliwość :)
I bardzo miła rzecz : wpłynęły mi na konto pieniążki w spadku po dziadku całe 5000 zł . Każde z wnuków dostało.
Pozdrawiam Was serdecznie :*
Dziękuję Wam bardzo za wpisy pod poprzednim postem :** Pogrzeb odbył się w środę w południe a ja już wieczorem wyjeżdżałam do Holandii.
No ale pomału jakoś się ogarnęłam zwłaszcza że mam teraz strasznie dużo obowiązków. Nie dość że dużo pracy ( to akurat mnie cieszy ) , to jeszcze koleżanka , z którą dzieliłyśmy się obowiązkami " kierowniczymi " odeszła na macierzyński ( za miesiąc zostanie mamą ) . W ten oto sposób cała papierkowa robota spadła na mnie. Na szczęście czas szybko leci i mam nadzieję że ten sezon szybko się skończy . Najlepiej by było żeby nastąpiło to tak jak w zeszłym roku czyli pod koniec października.
Dzwoniłam ostatnio do mamy , pytałam jak się trzyma babcia. Okazuje się że całkiem dobrze, zaczęła wychodzić z domu, ktoś zawsze pójdzie z nią na spacer, albo zawiezie na cmentarz. Widać po niej że mimo wszystko odżyła troszkę . Oby tak dalej ...
Obiecałam Wam zdjęcia moich nowych nabytków książkowych, ale niestety nie miałam do tego głowy. Pokażę je pewnie w późniejszym terminie.
Pogoda się zepsuła. Ostatnie dwa dni były śliczne, a jak dzisiaj zaplanowała wypad rowerowy to pada deszcz. Ach ta złosliwość :)
I bardzo miła rzecz : wpłynęły mi na konto pieniążki w spadku po dziadku całe 5000 zł . Każde z wnuków dostało.
Pozdrawiam Was serdecznie :*
poniedziałek, 22 sierpnia 2011
niedziela, 21 sierpnia 2011
jescze w Pl ...
Jednak nie pojechałam dzisiaj.
W piątek bardzo pogorszył się stan mojego dziadka ( z tego względu niestety nie dotarłam na spotkanie, za co strasznie dziewczyny przepraszam ) . Od kilku lat z dziadkiem robiło się coraz gorzej. Nie poznawał ludzi, był coraz bardziej agresywny. Ostatnio była potrzebna 24 -ro godzinna opieka nad nim. No i moja mama na zmianę z ciocią cały czas przy nim siedziały. W zeszlym tyg trafił do szpitala z podejrzeniem krwawiących guzów z pęcherza.Miał być wypisany w piątek , a tu rano dostał wylewu. Przeniesiono go na neurologię i czekamy co będzie dalej... Jest nieprzytomny, ale wszelkie informacje zostaną udzielone dopiero w pon. Tak więc postanowiłam że poczekam żeby chociaż na miejscu dowiedzieć się co i jak , zadzwoniłam wczoraj do firmy, i nie miałam żadnego problemu żeby jeszcze 2 dni pobyć w PL.Dodam jeszcze tylko że dziadek ma 90 lat ...
A teraz z miłych rzeczy. Wykorzystałam ostatnio ładną pogodę. W czwartek wybrałam się z siostrą i Dominikiem na plażę do Rewy. Bardzo blisko od Gdyni a o ile ładniej niż w centrum. Dominik był zafascynowany meduzami :
. Bawił się nawet w poławiacza meduz :)
A dzisiaj śliczna pogoda więc może też się gdzieś wypuścimy:)
W piątek bardzo pogorszył się stan mojego dziadka ( z tego względu niestety nie dotarłam na spotkanie, za co strasznie dziewczyny przepraszam ) . Od kilku lat z dziadkiem robiło się coraz gorzej. Nie poznawał ludzi, był coraz bardziej agresywny. Ostatnio była potrzebna 24 -ro godzinna opieka nad nim. No i moja mama na zmianę z ciocią cały czas przy nim siedziały. W zeszlym tyg trafił do szpitala z podejrzeniem krwawiących guzów z pęcherza.Miał być wypisany w piątek , a tu rano dostał wylewu. Przeniesiono go na neurologię i czekamy co będzie dalej... Jest nieprzytomny, ale wszelkie informacje zostaną udzielone dopiero w pon. Tak więc postanowiłam że poczekam żeby chociaż na miejscu dowiedzieć się co i jak , zadzwoniłam wczoraj do firmy, i nie miałam żadnego problemu żeby jeszcze 2 dni pobyć w PL.Dodam jeszcze tylko że dziadek ma 90 lat ...
A teraz z miłych rzeczy. Wykorzystałam ostatnio ładną pogodę. W czwartek wybrałam się z siostrą i Dominikiem na plażę do Rewy. Bardzo blisko od Gdyni a o ile ładniej niż w centrum. Dominik był zafascynowany meduzami :
. Bawił się nawet w poławiacza meduz :)
A dzisiaj śliczna pogoda więc może też się gdzieś wypuścimy:)
wtorek, 16 sierpnia 2011
Krasnalowo
A dzisiaj tak z innej beczki :) Dawno nie było tu Dominika tak więc kilka fajnych fotek z wczorajszych urodzin :)
tort domowej roboty , nawet ja się skusiłam
Tak jaki ciekawostkę dodam że ta miotła też była prezentem urodzinowym dla Dominika :)
Tak, tak. Któregoś dnia wypatrzył ją w Kauflandzie i stwierdził że taka miotła by mu się przydała do zamiatania podwórka, więc moja mama długo sie nie zastanawiała i postanowiła mu ją kupić. Tak dla jaj . No i się okazało że miotła zrobiła furorę .
tort domowej roboty , nawet ja się skusiłam
Tak jaki ciekawostkę dodam że ta miotła też była prezentem urodzinowym dla Dominika :)
Tak, tak. Któregoś dnia wypatrzył ją w Kauflandzie i stwierdził że taka miotła by mu się przydała do zamiatania podwórka, więc moja mama długo sie nie zastanawiała i postanowiła mu ją kupić. Tak dla jaj . No i się okazało że miotła zrobiła furorę .
Subskrybuj:
Posty (Atom)