niedziela, 11 kwietnia 2010

myślałam że dzisiaj bedzie lepiej...

ale nie jest...
jest gorzej....

czuję się jakby zginał ktoś z mojej rodziny...

nie mogę się odnaleźć...

mam cały czas łzy w oczach

ostatni raz tak się czułam jak zmarł mój dziadek ( 6 rocznica Jego smierci była wczoraj [*] )

co będzie dalej...
jak żyć

najchętniej bym spała i czekała aż ten zły sen się skończy...

sobota, 10 kwietnia 2010

co w takiej chwili czuje Polak mieszkający za granicą?

w pracy mięliśmy włączone radio zet. To był szok jak usłyszeliśmy. Nawet Remon zrobił wielkie oczy i kazał sobie wytłumaczyć o co chodzi...


poczułam się dziwnie... jestem daleko, oglądam wszystko w tv, rozmawiałam z mamą i nie mogę sobie znaleźć miejsca

znałam Płażyńskiego [*]

chce mi się płakać


chcę być w tych dniach w Polsce ale nie mogę...

środa, 7 kwietnia 2010

co u mnie?


W zasadzie to nic nowego. Święta przeleciały szybciutko. Dobrze że mamy dostęp do samochodu bo cały weekend siedzielibyśmy w domu a tak w niedzielę wybraliśmy się do Den Haag gdzie nas strasznie wywiało ( ale wiatr nie przeszkodził w w drapaniu się na wieżę widokową- patrz zdjęcie i nie zwracać uwagi na fryzurę :)). Poniedziałek leniwy ale spacerek zaliczony i nowe buty przetestowane- bardzo wygodne.

No a od wczoraj praca... czyli uzeranie się z pokemonami do których nie dociera że na tacce ma być max 7 pomidorów i muszą pakować po 8. Ja wiem że to brzmi śmiesznie bo mi by było wszystko jedno czy jest 7 czy 8 szt zwłaszcza że waga jest taka sama ale tak sobie życzą Angole i tak ma być.

Pogoda za to nastraja mega pozytywnie bo jest cieplutko i słonecznie i już rano tak fajnie ptaszki śpiewają no i w ogóle robi się zielono...

poniedziałek, 5 kwietnia 2010

lany poniedziałek


Nasza ekipa w komplecie :) ja oczywiście najgrubsza i z najgłupszą miną :))

Wczorajszy dzień minął nam bardzo aktywnie. Po śniadanku wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy do Den Haag . Co prawda pogoda nam nie sprzyjała bo co chwilę padało i wiało ale było bardzo fajnie i najważniejsze że dzień spędzony aktywnie a nie na leżąco .

A wieczorkiem wpadli sąsiedzi i zrobiliśmy sobie imprezkę. Poszło sporo alkoholu ale o dziwo bardzo dobrze się dzisiaj czuję. A dzisiaj to juz totalnie leniwy dzień. Raczej bedzie spędzony w domu bo trzeba nabrać sił przed nowym tygodniem w pracy.
Dużo wody na Was wylano? Bo na mnie tak tylko symbolicznie :)

sobota, 3 kwietnia 2010

życzenia świąteczne


Chciałabym złożyć każdej z osobna ale nie jestem w stanie tak więc


Życzę Wam wszystkiego co najlepsze , przede wszystkim zdrowia i powodzenia w życiu zawodowym i osobistym.
Smacznego jajka i mokrego Dyngusa!!!


Mam poniedziałek wolny tak więc trochę odpocznę bo mam już dosyć. Dobrze ze skończyliśmy dzisiaj wcześniej i już mamy wszystko przygotowane . Teraz już tylko relaks...

piątek, 2 kwietnia 2010

między praca a świętami....

gdyby nie moi współlokatorzy to pewnie nie chciałoby mi się przygotowywać nic na święta. NIe będę Was zanudzać ( zwłaszcza przed świętami) moimi problemami w pracy ale nie jest ciekawie . Głównie przez nowych ludzi. Mam ochotę się zamknąć gdzieś i nie wychodzić przez najbliższe pół roku!!

Przygotowania do świąt idą pełną parą . Dziewczyny robią sałatki, ja kurczaka w galarecie i ciasto- mało świąteczne bo biszkopt z owocami i galaretką ale dobre i to..
No i może uda nam się jutro poświęcić jajka. Wszystko zależy od tego o której skończymy pracę. Mamy zamówionego polskiego księdza na 17.

Zyczenia bedą jutro jak sfotografuję nasz stroik świąteczny

a u nie wyskakuje jakiś błąd i nie mogę dodać posta

:( może się uda