sobota, 8 maja 2010

ale chandra :))

http://www.youtube.com/watch?v=KAsClx87DaM

na szczęście to tylko nasz roboczy tytuł tej piosenki, przy której bardzo fajnie nam się pracuje :)
a na zdj szybkie ciacho z jabłkami

 A co u mnie... Kuruję się . Dostałam antybiotyk i mam oszczędzać gardło.Na zwolnienie nie poszłam. Ale muszę się do przyszłej soboty wykurować :) Może to być trudne bo w poniedziałek mamy znowu świeżą dostawe ludzi i będzie sajgon. Ale pomału zaczynam podchodzić do tego wszystkiego z dystansem. Co prawda dzisiaj z lekka mnie znowu wkurzyli ale wykład od razu dostali.
Czuję się jakbym pracowała w domu starców tego coś strzyka w plecach, ta jest chora i nie ma siły jeszcze inny jest wycieńczony i nie mogą przez to nic nosić ani się przemęczać. Czyli wyszło na to że mając 2 facetów na lini ja muszę nosić palety i skrzynki bo oni nie mogą. Zjebałam ich dzisiaj i mówię że ja też nie jestem ze stali, mam problemy z kolanem i kręgosłupem ale przyjechałam tu żeby pracować a nie się nad sobą użalać. Na to nadszedł R i też dodał coś od siebie tak więc od poniedziałku nie  biorę się za żadne palety ani skrzynki. :)
Byłam za to na zakupach i kupiłam te oto japonki za całe 5 euro ( są strasznie wygodne ) i chyba kupię jeszcze srebrne. No i skusiłam się na Glama ale jeszcze do niego nie zajrzałam.
Upiekłam ciasto. chatę mam częściowo wolną . Młodzi pojechali na imprezę a ja zostałam z "koleżanką " na szczeście nie wchodzimy sobie w drogę.
A oto Krasnal mądrala :) Kocham tego szkraba. Rozmawiałam wczoraj z siostrą i opowiadała mi jak to poszła z nim do sklepu zoologicznego po pokarm dla rybek . Jak zobaczył świnkę morską to się pyta "  mama a co to jest za zwierzę" a Kaśka mu odpowiada że świnka morska na to on z powagą w głosie "Ale dlaczego ona nie ma wody?" I co mu odpowiedzieć? hahaha

No i mam jeszcze do Was prośbę poszukuję sprawdzonego prostego i szybkiego przepisu na krem do tortu!

sobota, 1 maja 2010

żyję....

ale nie wiem jak długo to jeszcze potrwa :). Nie mam już na nic siły. Do tego jeszcze ze zdwojoną siłą powróciło moje zeszłotygodniowe choróbsko i doprowadziło mnie do całkowitej utraty głosu. węchu i smaku. To jakaś porażka!!
W pracy też nieciekawie czyli bez zmian. Pokemony miały pogadankę z naszym szefostwem że mają się nas ( "kierownictwa") słuchać a jak się im coś nie podoba to nikt ich tu nie trzyma na siłę. A że pracy coraz więcej ( czwartek i piątek od 6.30 do 21 a dzisiaj do 17) to jesteśmy zmęczeni i warczymy na siebie i naprawdę ciężko  zapanować nad słownictwem czasami. Dzisiaj oczywiście wszyscy mięli ubaw ze mnie  że w końcu jestem cicho i się nie czepiam. hahaha bardzo śmieszne. Nawet R. się ze mną droczył przez pół dnia ale pod koniec pracy nie przeprosił. Miałam też śmieszną sytuację z naszym informatykiem , który raz w mcu przyjeżdża i robi przegląd wag ( zwłaszcza że przyjeżdżają nowe osoby ) no i musiałam mu wytłumaczyć co jest nie tak z jedną wagą. No to stanęłam obok niego i zaczęłam mu pisać i pokazywać na wyświetlaczu a on patrzy na mnie jak na idiotkę. A ja nie mogę wydusić z siebie ani słowa.Na to przyszedł R i pan informatyk mówi że coś nie może ze mną dogadać na co ja się wkurzyłam i napisałam dużymi literami  że jestem chora i straciłam głos. Nie wiem czemu obaj zaczęli się śmiać.

Kolejna niewesoła sytuacja to właśnie wprowadza się do nas "koleżanka" za którą serdecznie nie przepadamy. Nieciekawie zapowiada się ten sezon.


A do tego dowiedziałam sie że jestem odpowiedzialna za palety , które sa robione na mojej linii czyli kolejny stres do kolekcji.

 Miałam piec ciasto ale zdecydowanie mi się nie chce.

A oto takie sobie pole tulipanów które mijamy codziennie jadąc do pracy.


No to nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Wam miłego weekendu  :*

poniedziałek, 26 kwietnia 2010

STROMAE - Alors on danse [I love (them) Dance]

tak na wesoło mimo że wesoło nie jest ale przynudzać nie będę :) Strasznie mi się podoba ten utwór.

sobota, 24 kwietnia 2010

Ik ben ziek :(

czyli jestem chora i wykończona psychicznie. Boli mnie gardło i głowa i jestem do dupy ogólnie rzecz biorąc. No ale nie przeszodziło mi to w zrobienu ciasta. W tym tygodniu jest to błyskawiczne ciasto z jabłkami. Zdjęcia jeszcze nie mam bo ciasto jest w piekarniku.


W pracy masakra i nawet nie chce mi się o tym pisać ale muszę gdzieś przelać swoją złość i  negatywne emocje.     Otóż mamy na końcu linii stanowisko gdzie na kilku prod jedna osoba na każdej paczce przykleja pronocyjną nalejkę ( typu 10% gratis i tp.) no i na tym stanowisku stoi  jedna dziewczyna która jest w tym już "oblatana". A jak robimy inny produkt to stoi normalnie na wadze za swoim mężem. Ostatnio się okazało że on jest strasznie o nią zazdrosny i zabroił jej tam chodzić ( bo tam chłopaki składają kartony na palety). Do tego stopnia że zagroził jej że zjedzie do Polski. No i wszystko pięknie i ładnie ale on mówi do mnie tak że mamm sobie poszukać innej osoby na to stanowisko bo E. nie pójdzie. Pytam się go o powód ale nic nie powiedział. Następnego dnia kumpela która z nimi mieszka powiedziała mi  jak sprawa wygląda i zaczęłyśmy się śmiać bo dla mnie to jest dziecinada co on wyprawia. Podobno dodał jeszce że on sam nie może stać na wadze bo zwariuje :)Chodzi naburmuszony ależadne z  nich ze mną nie chce rozmawiać na te temat a ja nie mogę ot tak sobie zmieniać ludzi na stanowiskach. NO to poprosili I. ( tę która z nimi mieszka) żeby ze mną porozmawiała a ja jej prosto z mostu żeby sami do mnie przyszli a nie wysyłali pośrednika. Zobaczymy co będzie w poniedziałek.                                             Wiem że nie zrobię tego co oni chcą bo nie mogę sobie pozwolić żeby ktoś taki mi mówił co mam robić. Ja mam nad sobą tylko  2 osoby i tylko one mogą mi kazać.Jeszcze żeby E z P przyszli do mnie to może bym się zastanowiła ale w tej sytuacji nie ma takiej opcji. A jak mają problem niech idą do Remona.Do tego jeszcze mam problem z jednycm chłopakiem ale na jego temat już rozmawiałam z R i powiedział że to wyjaśni. Zresztą R pytał się mnie dzisiaj czy mam jakiś problem z tą osobą co zgłosiłam mu tydzień temu no ale się poprawiła i jest ok ale pojawiły się inne niestety a w poniedziałek ma być 5 nowych osób .Czasmi się zastanawiam czy oni nie robią mi na złość.Tak to we mnie siedzi że mam ochotę się wypłakać ale nie mam komu i to jest najgorsze.

A ta wogóle to mam wielką ochotę się upić a nie mam z kim!!!! Jedyna osoba z którą mogę to zrobić mieszka 12 km ode mnie i trochę trudno z transportem. A młodzi wybywają i będę miała niedługo chatę wolną to może chociaż browarka sobie spiję mimo że nie powinam . 

No i chciałam Was przeprosić a małą aktywność na blogach ale po pracy po prostu nie mam siły ale czytam :)

No i nie chcę was zanudzać dalej .

Miłej niedzieli




sobota, 17 kwietnia 2010

nareszcie sobota


Po ciężkim tygodniu chwila oddechu.
Tak mnie coś dzisiaj naszło na ciasto ( tzn chodziło za mną już kilka dni ale nie było kiedy zrobić) i upiekłam drożdżowe z rodzynkami. Wygląda bardzo smakowicie :) Pieczone było w formie w kształcie róży i stąd ten trochę dziwny kształt.

W pracy porażka totalna. Mam czasami wrażenie że ludzie robią mi na złość. Tłumaczę jełopom jak mają robić a oni zawsze po swojemu i jak pokazuję im jakie tacki lub kartony jadą taśmą to oczywiście nikt takich nie robi PORAŻKA!!!. No ale chyba się to skończy. Dzisiaj po pracy siedzimy sobie na kantynie wchodzi Remon i woła mnie do biura na co 30 par oczu skierowane w moją stronę ze współczuciem a ja z duszą na ramieniu idę i nie wiem o co chodzi.Wchodzimy do biura, kazał mi usiąść , sam siadł obok i pyta się czy mam jakiś problem z jedną osobą na linii. Nie wiedziałam skąd się dowiedział ale nie zaprzeczyłam. Owszem mam mały problem z pyskata małolatą ale ją pomału ustawiam i myślę że mi się to uda. Na to on włącz mi film z kamery na którym czarno na białym widać jak ja kilka razy w ciągu godziny podchodzę do jednej osoby i zwracam jej uwagę No to mu tłumaczę że daję radę na to Remon daje mi wykład że jak mam jakikolwiek problem z ludźmi, że mnie nie słuchają itp to mam natychmiast mu zgłaszać i on się tym odpowiednio zajmie co może oznaczać tylko jedno czyli koniec pracy w tym zakładzie.Trochę mam wyrzuty sumienia że przeze mnie może ktoś wylecieć ale z drugiej strony patrząc to ile można tłumaczyć i prosić. Na koniec rozmowy dostałam wytyczne na poniedziałek że mam uważnie przyglądać się tej osobie i po pracy zdać mu relację. Mimo wszystko mam nadzieję że relacja ta nie będzie negatywna...

Dostałam dzisiaj smsa od holenderskiego operatora

"Drogi Kliencie, pracownicy Lebary składają najszczersze kondolencje z powodu śmierci Polskiego Prezydenta i Jego Małżonki oraz pozostałych Ofiar katastrofy"

Sorki za monotematyczność :)
Miłego weekendu

wtorek, 13 kwietnia 2010

Wij zijn met u

jesteśmy z Wami...
Takie słowa od niedzieli słyszymy bardzo często.
Wczoraj nasze kierownictwo złożyło nam wyrazy współczucia . Spytaliśmy czy możemy na antenie samochodu powiesić czarną wstążkę. Remon się uśmiechnął i sam nam powiesił.

To że holendrzy są narodem bardzo otwartym i życzliwym wiem od dawna ale to co dzisiaj zrobili przeszło najśmielsze oczekiwania. Byliśmy jak co wtorek na zakupach, i w każdym sklepie ekspedientki żegnały nas tymi słowami. Na ulicy podchodzili do nas obcy ludzie , pytali czy już coś konkretnie wiadomo o przyczynach katastrofy, kiedy pogrzeb..
To było takie ... nie wiem jak to opisać słowami , ale zauważyłam że nie jesteśmy anonimowi w tym obcym dla nas kraju i na własnej skórze można odczuć tą solidarność między narodami.