sobota, 22 maja 2010

czerwcowe Glamour

jak zwykle bogatsze niż polskie ale cena też troszkę wyższa no ale ponad 200 stron


sporo ciekawych artykułów , dodatek z modnymi???? okularami których ceny wahają się od 115 do 240 euro! No i coś co mi wpadło w oko
strasznie podoba mi się ta sukienka.

Siedzę sama w domciu. popijam sobie heńka i zastanawiam się nad swoim życiem. Chyba łapię doła. Za dużo ostatnio rozmyślam . To chyba urodzinowy nastrój mi się udzielił. Siedzę w Nl już 3 lata , które strasznie przeleciały mi przez palce bo poza kasą nic wielkiego nie zwojowałam. Nadal jestem sama , nie mam przyjaciół , sobotnie wieczory spędzam przed laptopem i telewizorem z piwem w ręku. Czy tak ma już być do końca moich dni?? Jedyna rzecz która wpływa na mnie pozytywnie to to że jest Krasnal. Uwielbiam z nim rozmawiać i robić mu niespodzianki. No i strasznie żałuję że jestem tak daleko od niego. Jak ja za tym szkrabem tęsknię.....

Oglądałam Wiadomości i jestem w szoku odnośnie tego co się dzieje w PL . normalnie tragedia.
W Holandii też jest duże zagrożenie powodziowe ( część kraju położona jest pod poziomem morza ) ale oni są zabezpieczeni. Wszędzie wały, dużo tam i rowów. Ale na szczęscie pogoda dopisuje. Jest słonecznie i cieplutko.
Pozdrawiam i całuję :*

czwartek, 20 maja 2010

vrij drukke dag

Czyli wolny pracowity dzień :)
Jak ten jełop wstałam o 7 mogąc spokojnie pospać dłużej , ale po co :) Od samego rana wstawiłam pralkę , posprzątałam w chacie ugotowałam obiad , zrobiłam ciasto i poszłam do miasteczka na spacer. A teraz siedzę na dupie i się nudzę. Strzeliłam kilka fotek mojej chatce i chce je Wam pokazać 
oto domek z zewnątrz

tutaj widzimy salon. po prawej kawałek kuchni a po prawej cd kuchni :))









widok od strony schodów czyli nasza megawygodna sofa i mniej wygodna ława. Obiadu raczej nie da się tu zjeść :)








a to jest najlepsze . Ciekawe kto wymyślił te schody? Pokonuję je kilka razy dziennie i jeszcze nie udało mi się z nich spaść.

wtorek, 18 maja 2010

jupi!!!! dostałam zwrot podatku!!!!

ponad 700 euro i  już zastanawiam się na co wydać te pieniądze! Jak narazie nie mam pomysłów bo nie spodziewałam się że tak szybko wpłyną no ale można troszkę poszaleć :)
Jeszcze tylko żeby było kiedy.....

Fotka urodzinowa ze współlokatorką. Powiedziałybyście że ona ma 20 lat?

niedziela, 16 maja 2010

poimprezowo- urodzinowo

Zapraszam na urodzinowego torta :) Nie wyglada może okazale ale jak na "pierwszy raz " muszę nieskromnie stwierdzić że wyszedł pyszny.

Imprezka się udała mimo że ja odpłynęłam coś ok 2 a reszta balowała chyba do 4 .
A wszystko przygotowywałam na wariata. Wróciłam wczoraj z pracy po 17 , przystroiłam tort , zrobiłam sałatkę , zafarbowałam włosy i czekałam na gości. Nie było może wielkich tłumów ale było wesoło. Po północy zrobiliśmy mały obchód naszej wioski bo było kilka ciekawych imprez w domkach  (maj to bardzo popularny miesiąc na urodziny ). A że w każdym domku nas czymś poczęstowano tak więc mam lekką saharę w ustach i tak lekko mnie czacha łupie. Ale bywało gorzej.

a oto nasza wczorajsza babska ekipa
no i oczywiście były też prezenty
lampka - wodospad ( muszę przyznać że trafili z ta żabą)
i pyszny alkohol :)

sobota, 8 maja 2010

ale chandra :))

http://www.youtube.com/watch?v=KAsClx87DaM

na szczęście to tylko nasz roboczy tytuł tej piosenki, przy której bardzo fajnie nam się pracuje :)
a na zdj szybkie ciacho z jabłkami

 A co u mnie... Kuruję się . Dostałam antybiotyk i mam oszczędzać gardło.Na zwolnienie nie poszłam. Ale muszę się do przyszłej soboty wykurować :) Może to być trudne bo w poniedziałek mamy znowu świeżą dostawe ludzi i będzie sajgon. Ale pomału zaczynam podchodzić do tego wszystkiego z dystansem. Co prawda dzisiaj z lekka mnie znowu wkurzyli ale wykład od razu dostali.
Czuję się jakbym pracowała w domu starców tego coś strzyka w plecach, ta jest chora i nie ma siły jeszcze inny jest wycieńczony i nie mogą przez to nic nosić ani się przemęczać. Czyli wyszło na to że mając 2 facetów na lini ja muszę nosić palety i skrzynki bo oni nie mogą. Zjebałam ich dzisiaj i mówię że ja też nie jestem ze stali, mam problemy z kolanem i kręgosłupem ale przyjechałam tu żeby pracować a nie się nad sobą użalać. Na to nadszedł R i też dodał coś od siebie tak więc od poniedziałku nie  biorę się za żadne palety ani skrzynki. :)
Byłam za to na zakupach i kupiłam te oto japonki za całe 5 euro ( są strasznie wygodne ) i chyba kupię jeszcze srebrne. No i skusiłam się na Glama ale jeszcze do niego nie zajrzałam.
Upiekłam ciasto. chatę mam częściowo wolną . Młodzi pojechali na imprezę a ja zostałam z "koleżanką " na szczeście nie wchodzimy sobie w drogę.
A oto Krasnal mądrala :) Kocham tego szkraba. Rozmawiałam wczoraj z siostrą i opowiadała mi jak to poszła z nim do sklepu zoologicznego po pokarm dla rybek . Jak zobaczył świnkę morską to się pyta "  mama a co to jest za zwierzę" a Kaśka mu odpowiada że świnka morska na to on z powagą w głosie "Ale dlaczego ona nie ma wody?" I co mu odpowiedzieć? hahaha

No i mam jeszcze do Was prośbę poszukuję sprawdzonego prostego i szybkiego przepisu na krem do tortu!

sobota, 1 maja 2010

żyję....

ale nie wiem jak długo to jeszcze potrwa :). Nie mam już na nic siły. Do tego jeszcze ze zdwojoną siłą powróciło moje zeszłotygodniowe choróbsko i doprowadziło mnie do całkowitej utraty głosu. węchu i smaku. To jakaś porażka!!
W pracy też nieciekawie czyli bez zmian. Pokemony miały pogadankę z naszym szefostwem że mają się nas ( "kierownictwa") słuchać a jak się im coś nie podoba to nikt ich tu nie trzyma na siłę. A że pracy coraz więcej ( czwartek i piątek od 6.30 do 21 a dzisiaj do 17) to jesteśmy zmęczeni i warczymy na siebie i naprawdę ciężko  zapanować nad słownictwem czasami. Dzisiaj oczywiście wszyscy mięli ubaw ze mnie  że w końcu jestem cicho i się nie czepiam. hahaha bardzo śmieszne. Nawet R. się ze mną droczył przez pół dnia ale pod koniec pracy nie przeprosił. Miałam też śmieszną sytuację z naszym informatykiem , który raz w mcu przyjeżdża i robi przegląd wag ( zwłaszcza że przyjeżdżają nowe osoby ) no i musiałam mu wytłumaczyć co jest nie tak z jedną wagą. No to stanęłam obok niego i zaczęłam mu pisać i pokazywać na wyświetlaczu a on patrzy na mnie jak na idiotkę. A ja nie mogę wydusić z siebie ani słowa.Na to przyszedł R i pan informatyk mówi że coś nie może ze mną dogadać na co ja się wkurzyłam i napisałam dużymi literami  że jestem chora i straciłam głos. Nie wiem czemu obaj zaczęli się śmiać.

Kolejna niewesoła sytuacja to właśnie wprowadza się do nas "koleżanka" za którą serdecznie nie przepadamy. Nieciekawie zapowiada się ten sezon.


A do tego dowiedziałam sie że jestem odpowiedzialna za palety , które sa robione na mojej linii czyli kolejny stres do kolekcji.

 Miałam piec ciasto ale zdecydowanie mi się nie chce.

A oto takie sobie pole tulipanów które mijamy codziennie jadąc do pracy.


No to nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Wam miłego weekendu  :*