No a dzisiaj pora na mały zakupowy wpis. W piątek wybrałyśmy się z koleżankami powydawać pieniądze no i oto efekty tego szaleństwa
sweterek Z C&A
Myślałam że będzie trochę dłuższy bo teraz choruję na tuniki takie cieplutkie żeby je z legginsami nosić no ale ten też jest fajny i najważniejsze że ciepły
Buty
Hmm nigdy nie lubiłam tego fasonu ale w tych się zakochałam . Są bardzo wygodne i fajnie wyszczuplają stopę . No i ten kolor...
Bluza
Długa i ciepła w sam raz do pracy
Spodnie dresowe
Również do pracy tylko muszę je trochę skrócić.
No i to by było na razie tyle z zakupów.
A co u mnie
Odpoczywam na urlopie. Tzn jadę dzisiaj na kilka dni do Pl.Stwierdziłam że jak teraz tego nie zrobie to nie wiadomo kiedy znowu nadarzy mi się taka okazja. A że czuję się dobrze, brzuszek jeszcze nie rzuca się w oczy to jadę. Na święta wracam, chociaż M namawia mnie żebym została w domu z rodziną a on pójdzie do siostry , ale ja chcę te święta spędzić z nim ( i najlepiej tylko z nim ;) )
Zrobię w Pl zakupy, pozałatwiam kilka spraw i wracam.
Maluszek rośnie, nawet nam się ujawnił ostatnio i pokazał co nieco :) M się cieszy że będzie chłopak , no i trwają debaty nad imieniem.Zobaczymy co z tego wyniknie ;)
Choinka juz ubrana
czeka na prezenty.
A na koniec z pozdrowieniami
macha do Was :)
środa, 12 grudnia 2012
środa, 28 listopada 2012
28.11.2012
ale ja mam paskudny dzień. Wczoraj wypisałam wniosek urlopowy na piątek i sobotę żeby zrobić sobie na spokojnie badania i pozałatwiać sporo urzędowych spraw. Wczoraj został wstępnie zatwierdzony pozytywnie. No właśnie wstępnie. Dzisiaj usłyszałam że o wolnym piątku mogę zapomnieć ew mogę mieć wolną sobotę ( gdzie wszystkie urzędy są pozamykane ) .To podziękowałam za łaskę i powiedziałam że w sobotę też przyjdę.
A jakiś miesiąc temu szef się mnie pytał jak ja chcę pracować( godziny, obowiązki itp) . Powiedziałam mu że jak będę miała zaświadczenie od położnej o ciąży i o terminie porodu to wtedy pogadamy. No i poprosiłam go o wolne soboty. No to on mi dzisiaj odpowiada że mam mu przynieść zaświadczenie od położnej że są takie wskazania ( tzn że mogę pracować tylko 5 dni w tyg po 10-12 godz - nie dłużej )
Normalnie mam takie nerwy na tego faceta że aż mnie nosi.A badania nie wiem kiedy zrobię bo musze być w pracy codziennie od 8 lub 7 do 17-18.
Do tego jeszcze strasznie bolą mnie plecy od stania po tyle godzin.Zaczyna mnie to wszystko drażnić i wkurzać. Strasznie załuję że nie mogę tak jak w Pl pójść na zwolnienie i mieć normalnie płacone. Tutaj trzeba być NAPRAWDĘ chorym i choroba musi być spowodowana ciążą żeby dostać 100 % zwolnienie lekarskie .
PORAŻKA!!!
A teraz kilka zaległych fotek
walizeczka "makulatury " od położnej
próbki kosmetyków dla mamy i dziecka (ten trzeci krem który słabo widać to Avene Cold Cream)
drobiazgi dla Maluszka
I na deser .... !!!
moja gęba w ciemniejszych włosach ( i chyba z lekka za długich )
sobota, 24 listopada 2012
24.11.2012
No dobra nie bijcie i nie krzyczcie . Wiem że się zaniedbałam ale totalnie nie miałam weny i nastroju do pisania. Nie wiem jakiś tumiwisizm mnie ogarnął.
A trochę się wydarzyło od ostatniego wpisu.
Mariusza siostry urodziły . Jedna chłopca , druga dziewczynkę . Fabio i Jessica . Rosną jak na drożdżach .
Znalazłam w końcu normalną położną . BYłam u niej w pon. Zrobiła mi USG, Widziałam Maluszka i słyszałam bicie serca. Niesamowite uczucie. Przeprowadziła ze mną szczegółowy wywiad , dostałam fajną paczuszkę ( walizeczka z lekturą , próbkami kosmetyków i kilkoma gadżetami dla dziecka) . Bardzo fajna rzecz. No i powiedziała mi bardzo miłą rzecz. Że bardzo młodo wyglądam i była zdziwiona że mam tyle lat.Jest między nami lekka bariera językowa ale jakoś dajemy radę zwłaszcza że M zna holenderski.
Fotki na razie nie będzie bo siadła mi ładowarka do aparatu , a dopiero wczoraj kupiłam i jeszcze nie nadrobiłam zaległości zdjęciowych.
Czuję się bardzo dobrze . Czasami się zastanawiem czy naprawdę jestem w ciąży. Nie mam wymiotów, mdłości i zawroty głowy też odpuściły. Czuję tylko ucisk w podbrzuszy i chyba z lekka zaczyna mi się brzuszek powiększać . Maluszek rośnie. Ma już prawie 3 cm.
Z rodzinką różnie. Moja mama nie była zachwycona tą wiadomością . Bo w Holandii, bo za krótko z M się znamy itp. Za to dowiedziałam się że moja babcia jest bardzo szczęśliwa z tego powodu i ma nadzieję że doczeka się prawnuczki .No tego to niestety nie wiem bo większość prorokuje mi chłopca :). Zresztą to , póki co, mało istotne. Najważniejsze zeby było zdrowe.
No i trwają przygotowania do świąt. Pomału kupuję prezenty .Tzn mam Mikołajkowy-klubowy. muszę zapakować i wysłać
Zastanawiam się nad prezentem dla M i znalazłam coś takiego:
zdjęcie z allegro
Myślałam nad złotym ale mnie nie stać :). Zresztą on preferuje srebrną biżuterię.
Do Polski raczej się nie wybieramy w najbliższym czasie. Mam nadzieję że moja mama z siostrą zdecydują się przyjechać na święta. Chociaż to mało prawdopodobne.
Dzisiaj miałam imprezować z kumpelą ale się biedna zdołowała po rozstaniu z chłopakiem chce być sama. Jadę do niej jutro bo przyjedzie inna kumpela z Pl i przywiezie mi paczkę z Pl ( świeża dostawa herbat, książek - których ostatnio nie mam czasu czytać , kosmetyków i grzybki suszone na święta ). Do tego jeszcze przywiezie przyprawę do pierniczków więc pewnie następny weekend będzie pod znakiem pieczenia.
Dostaliśmy pisemko ze spółdzielni że w przeciągu 3 lat będziemy musieli się stąd wyprowadzić bo będę wyburzać te domy. Postanowiliśmy nie czekać i zarejestrowaliśmy się na nowo. Dobrze by było dostać to mieszkanie jeszcze przed narodzinami żeby potem nie było nic na wariata.No zobaczymy jak to będzie.
W pracy jak w pracy. Wszyscy już wiedzą . Starają się mi pomagać co mnie bardzo cieszy. No i prawdopodobnie od przyszłego tyg będę mieć już wolne soboty.
No i to by chyba było na razie tyle.
Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję za miłe słowa
Buziaki
A trochę się wydarzyło od ostatniego wpisu.
Mariusza siostry urodziły . Jedna chłopca , druga dziewczynkę . Fabio i Jessica . Rosną jak na drożdżach .
Znalazłam w końcu normalną położną . BYłam u niej w pon. Zrobiła mi USG, Widziałam Maluszka i słyszałam bicie serca. Niesamowite uczucie. Przeprowadziła ze mną szczegółowy wywiad , dostałam fajną paczuszkę ( walizeczka z lekturą , próbkami kosmetyków i kilkoma gadżetami dla dziecka) . Bardzo fajna rzecz. No i powiedziała mi bardzo miłą rzecz. Że bardzo młodo wyglądam i była zdziwiona że mam tyle lat.Jest między nami lekka bariera językowa ale jakoś dajemy radę zwłaszcza że M zna holenderski.
Fotki na razie nie będzie bo siadła mi ładowarka do aparatu , a dopiero wczoraj kupiłam i jeszcze nie nadrobiłam zaległości zdjęciowych.
Czuję się bardzo dobrze . Czasami się zastanawiem czy naprawdę jestem w ciąży. Nie mam wymiotów, mdłości i zawroty głowy też odpuściły. Czuję tylko ucisk w podbrzuszy i chyba z lekka zaczyna mi się brzuszek powiększać . Maluszek rośnie. Ma już prawie 3 cm.
Z rodzinką różnie. Moja mama nie była zachwycona tą wiadomością . Bo w Holandii, bo za krótko z M się znamy itp. Za to dowiedziałam się że moja babcia jest bardzo szczęśliwa z tego powodu i ma nadzieję że doczeka się prawnuczki .No tego to niestety nie wiem bo większość prorokuje mi chłopca :). Zresztą to , póki co, mało istotne. Najważniejsze zeby było zdrowe.
No i trwają przygotowania do świąt. Pomału kupuję prezenty .Tzn mam Mikołajkowy-klubowy. muszę zapakować i wysłać
Zastanawiam się nad prezentem dla M i znalazłam coś takiego:
zdjęcie z allegro
Myślałam nad złotym ale mnie nie stać :). Zresztą on preferuje srebrną biżuterię.
Do Polski raczej się nie wybieramy w najbliższym czasie. Mam nadzieję że moja mama z siostrą zdecydują się przyjechać na święta. Chociaż to mało prawdopodobne.
Dzisiaj miałam imprezować z kumpelą ale się biedna zdołowała po rozstaniu z chłopakiem chce być sama. Jadę do niej jutro bo przyjedzie inna kumpela z Pl i przywiezie mi paczkę z Pl ( świeża dostawa herbat, książek - których ostatnio nie mam czasu czytać , kosmetyków i grzybki suszone na święta ). Do tego jeszcze przywiezie przyprawę do pierniczków więc pewnie następny weekend będzie pod znakiem pieczenia.
Dostaliśmy pisemko ze spółdzielni że w przeciągu 3 lat będziemy musieli się stąd wyprowadzić bo będę wyburzać te domy. Postanowiliśmy nie czekać i zarejestrowaliśmy się na nowo. Dobrze by było dostać to mieszkanie jeszcze przed narodzinami żeby potem nie było nic na wariata.No zobaczymy jak to będzie.
W pracy jak w pracy. Wszyscy już wiedzą . Starają się mi pomagać co mnie bardzo cieszy. No i prawdopodobnie od przyszłego tyg będę mieć już wolne soboty.
No i to by chyba było na razie tyle.
Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję za miłe słowa
Buziaki
niedziela, 21 października 2012
21.10.2012
Tak więc to prawda !
BĘDĘ MAMĄ !!!!!! Jejku jak ja się cieszę . Z moich wstępnych wyliczeń wychodzi że to 5-ty tydzień a termin będę miała na koniec czerwca.
Jestem przeszczęśliwa ale i pełna obaw...
Mam 35 lat ( sam wiek mówi że mam prawo mieć obawy ) , jest to moje pierwsze dziecko. Czy wszystko będzie ok , czy dam radę ???? Nie wiem ale bardzo chcę i zrobię wszystko żeby było dobrze. Chociaż wiem że będzie ciężko. Chciałabym pracować jak najdłużej tzn do 8-mca ( tutaj macierzyński trwa 16 tyg miesiąc przed spodziewanym terminem i 3 mce po urodzeniu ) , ale czy dam radę ?
Póki co czuję się bardzo źle. Mam zawroty głowy i jestem strasznie słaba ( cały czas bym spała ) ale za to w nocy nie mogę spać . Coś mnie dręczy ale jeszcze nie wiem co ... W sobotę z czystym sumieniem wzięłam dzień wolny bo już było źle. Po całym tyg pracy po 10-12 godz organizm odmówił posłuszeństwa. Po prostu bałam się wstać z łóżka nie mówiąc już o tym żeby jechać gdzieś samochodem .
Jeszcze przed tym jak dowiedziałam sie że zostanę mamą wybrałam sie na małe zakupy :
bardzo wygodne i miłe w dotyku bluzeczki - każda po ok 4 euro . Chyba muszę dokupić w innych kolorach bo są super
uwielbiam kosmetyki NIVEA , a że była akurat promocja 3+2 gratis ( ale i tak najfajniejsze jest to że w tym samym czasie była promocja na podpaski always i zrobiłam sobie mały zapas :))) )
odkrycie koleżanki, a teraz także i moje . Rewelacyjny błyszczyk RITUALS - 6 euro
mydełko bezdotykowe. Dostałam jakiś czas temu jako gratis , ale dopiero teraz była okazja je rozpakować. Fajne, wygodne, ale ma bardzo nieprzyjemny chemiczny zapach. Muszę je szybko zużyć i kupić nowy wkład.
No i zaczynam pomału przewartościowywać swoje życie... Teraz wiem ze nie samą praca człowiek żyje, kocham i jestem kochana , mimo że zdarzają się sprzeczki ( ale w którym związku tak nie ma ).
Zaczynam myśleć jak to będzie dalej.. jak zacznie mi rosnąć brzuch, jak urodzę ...
Czekam aż przyjedzie koleżanka z którą naprawdę mogę pogadac o wszystkim i o niczym. Bardzo pomogła mi jak się biłam z myslami czy wiązać się z M czy nie . Mam nadzieję że teraz też w każdej sytuacji mnie wysłucha i pomoże. Brakuje mi tu trochę tego... no ale cóż sama tego chciałam . To była moja decyzja żeby tu zostać i ułożyć sobie życie więc muszę liczyć się z konsekwencjami typu brak rodziny i bliskich...
Nie wiem jak to będzie dalej.... Kurcze boję się ....
BĘDĘ MAMĄ !!!!!! Jejku jak ja się cieszę . Z moich wstępnych wyliczeń wychodzi że to 5-ty tydzień a termin będę miała na koniec czerwca.
Jestem przeszczęśliwa ale i pełna obaw...
Mam 35 lat ( sam wiek mówi że mam prawo mieć obawy ) , jest to moje pierwsze dziecko. Czy wszystko będzie ok , czy dam radę ???? Nie wiem ale bardzo chcę i zrobię wszystko żeby było dobrze. Chociaż wiem że będzie ciężko. Chciałabym pracować jak najdłużej tzn do 8-mca ( tutaj macierzyński trwa 16 tyg miesiąc przed spodziewanym terminem i 3 mce po urodzeniu ) , ale czy dam radę ?
Póki co czuję się bardzo źle. Mam zawroty głowy i jestem strasznie słaba ( cały czas bym spała ) ale za to w nocy nie mogę spać . Coś mnie dręczy ale jeszcze nie wiem co ... W sobotę z czystym sumieniem wzięłam dzień wolny bo już było źle. Po całym tyg pracy po 10-12 godz organizm odmówił posłuszeństwa. Po prostu bałam się wstać z łóżka nie mówiąc już o tym żeby jechać gdzieś samochodem .
Jeszcze przed tym jak dowiedziałam sie że zostanę mamą wybrałam sie na małe zakupy :
bardzo wygodne i miłe w dotyku bluzeczki - każda po ok 4 euro . Chyba muszę dokupić w innych kolorach bo są super
uwielbiam kosmetyki NIVEA , a że była akurat promocja 3+2 gratis ( ale i tak najfajniejsze jest to że w tym samym czasie była promocja na podpaski always i zrobiłam sobie mały zapas :))) )
odkrycie koleżanki, a teraz także i moje . Rewelacyjny błyszczyk RITUALS - 6 euro
mydełko bezdotykowe. Dostałam jakiś czas temu jako gratis , ale dopiero teraz była okazja je rozpakować. Fajne, wygodne, ale ma bardzo nieprzyjemny chemiczny zapach. Muszę je szybko zużyć i kupić nowy wkład.
No i zaczynam pomału przewartościowywać swoje życie... Teraz wiem ze nie samą praca człowiek żyje, kocham i jestem kochana , mimo że zdarzają się sprzeczki ( ale w którym związku tak nie ma ).
Zaczynam myśleć jak to będzie dalej.. jak zacznie mi rosnąć brzuch, jak urodzę ...
Czekam aż przyjedzie koleżanka z którą naprawdę mogę pogadac o wszystkim i o niczym. Bardzo pomogła mi jak się biłam z myslami czy wiązać się z M czy nie . Mam nadzieję że teraz też w każdej sytuacji mnie wysłucha i pomoże. Brakuje mi tu trochę tego... no ale cóż sama tego chciałam . To była moja decyzja żeby tu zostać i ułożyć sobie życie więc muszę liczyć się z konsekwencjami typu brak rodziny i bliskich...
Nie wiem jak to będzie dalej.... Kurcze boję się ....
niedziela, 14 października 2012
14.10.2012.
Czyżby w końcu dobra wiadomość ??
Mój był taki jak ten u góry .
Mimo wszystko za kilka dni powtórzę zeby mieć pewność.
M już się cieszy ale ja jestem ostrożna ...
To na tyle dzisiaj ...
Idę spać.....
Mój był taki jak ten u góry .
Mimo wszystko za kilka dni powtórzę zeby mieć pewność.
M już się cieszy ale ja jestem ostrożna ...
To na tyle dzisiaj ...
Idę spać.....
niedziela, 23 września 2012
23.09.2012
NO i pomyśleć że poprzedni post był prawie miesiąc temu.
Ale ten czas leci. Obiecałąm że będę tu częściej ale niestety znowu nic z tego nie wyszło. Może kiedyś się poprawię .
Za mną ciężki tydzień . Praca od 7 do 19, 20 dała w kość . Przede mną kolejny taki tydzień wiec wysłałam chłopa na ryby a sama oddaję się przyjemnościom czyli laptop , książka i herbatka żurawinowa .
Wczoraj pracowałam do 17 , potem wpadli znajomi . Mariusz z Łukaszem pojechali na ryby a my z Lucyną poplotkowałyśmy sobie. Strasznie brakowało mi takiej rozmowy o wszystkim i o niczym ale bez towarzystwa chłopów. No i doszłam do pewnych wniosków i przemyśleń ale o tym może później. Wiem że na pewno będzie o szokiem dla niektórych ...
Pomału urządzamy sobie chatkę . Nie jest to może jeszcze szał ale naprawdę się cieszę że to jest NASZE i robimy po swojemu pomału bez pośpiechu.
Jadalnia : ( do której udało się wmontować pralkę i dzięki temu zaoszczędziliśmy ok 100 euro )
Salon: ( sofy za ... 200 euro )
Salon przejdzie jeszcze remont ale póki co jest tak :) Bo po tygodniowej "walce " z jadalnią Mariusz stwierdził ze ma dość remontów na jakieś 2 lata :))))
A teraz trochę zakupowo. Koleżanka przywiozła mi z Pl paczuszkę od mamy w której były wyżej pokazane herbatki oraz zakupy by Dziubeka
wisiorek w bardzo moim stylu :)
i bransoletka
Mamy za sobą już pierwszą poważną kłótnię. Poszło o to ze wszystkie decyzje podejmuje sam nie licząc się z moim zdaniem mimo że dotyczy to także mnie . Poszło o to że rzucił wszystko ( remont, porządki ) zeby zabrać byłą żonę i córkę nad morze. Oczywiście kierowcą byłam JA! On oczywiście stwierdził że "wiedział że tak będzie że będzie mi przeszkadzało że ma byłą żonę i córkę "A to mi wcale nie przeszkadza ale spędzanie jednego wolnego dnia w tygodniu z jego byłą to nie jest to co mnie fascynuje. Z Julką owszem bo uwielbiam ją no i nie oszukujmy się ona mnie też :))) A i jeszcze duzy plus bo uczę się od niej języka. Uwierzcie mi od 3-letniego dziecka . które mówi tylko po holendersku naprawdę można się dużo nauczyć i szybko :)
No i jestem już tutaj zameldowana tak więc chyba będę musiała przerejestrować samochód . Tylko że tu są strasznie wysokie opłaty. Chyba ze sprzedam Zafirę i kupię coś mniejszego.
M właśnie wrócił z ryb. Zmarznięty i mokry ( bo podobno pada ) , oczywiście rybki żadnej nie złowił. Trzeba jakiś obiadek ogarnąć
POzdrawiam
Ale ten czas leci. Obiecałąm że będę tu częściej ale niestety znowu nic z tego nie wyszło. Może kiedyś się poprawię .
Za mną ciężki tydzień . Praca od 7 do 19, 20 dała w kość . Przede mną kolejny taki tydzień wiec wysłałam chłopa na ryby a sama oddaję się przyjemnościom czyli laptop , książka i herbatka żurawinowa .
Wczoraj pracowałam do 17 , potem wpadli znajomi . Mariusz z Łukaszem pojechali na ryby a my z Lucyną poplotkowałyśmy sobie. Strasznie brakowało mi takiej rozmowy o wszystkim i o niczym ale bez towarzystwa chłopów. No i doszłam do pewnych wniosków i przemyśleń ale o tym może później. Wiem że na pewno będzie o szokiem dla niektórych ...
Pomału urządzamy sobie chatkę . Nie jest to może jeszcze szał ale naprawdę się cieszę że to jest NASZE i robimy po swojemu pomału bez pośpiechu.
Jadalnia : ( do której udało się wmontować pralkę i dzięki temu zaoszczędziliśmy ok 100 euro )
Salon: ( sofy za ... 200 euro )
Salon przejdzie jeszcze remont ale póki co jest tak :) Bo po tygodniowej "walce " z jadalnią Mariusz stwierdził ze ma dość remontów na jakieś 2 lata :))))
A teraz trochę zakupowo. Koleżanka przywiozła mi z Pl paczuszkę od mamy w której były wyżej pokazane herbatki oraz zakupy by Dziubeka
wisiorek w bardzo moim stylu :)
i bransoletka
Mamy za sobą już pierwszą poważną kłótnię. Poszło o to ze wszystkie decyzje podejmuje sam nie licząc się z moim zdaniem mimo że dotyczy to także mnie . Poszło o to że rzucił wszystko ( remont, porządki ) zeby zabrać byłą żonę i córkę nad morze. Oczywiście kierowcą byłam JA! On oczywiście stwierdził że "wiedział że tak będzie że będzie mi przeszkadzało że ma byłą żonę i córkę "A to mi wcale nie przeszkadza ale spędzanie jednego wolnego dnia w tygodniu z jego byłą to nie jest to co mnie fascynuje. Z Julką owszem bo uwielbiam ją no i nie oszukujmy się ona mnie też :))) A i jeszcze duzy plus bo uczę się od niej języka. Uwierzcie mi od 3-letniego dziecka . które mówi tylko po holendersku naprawdę można się dużo nauczyć i szybko :)
No i jestem już tutaj zameldowana tak więc chyba będę musiała przerejestrować samochód . Tylko że tu są strasznie wysokie opłaty. Chyba ze sprzedam Zafirę i kupię coś mniejszego.
M właśnie wrócił z ryb. Zmarznięty i mokry ( bo podobno pada ) , oczywiście rybki żadnej nie złowił. Trzeba jakiś obiadek ogarnąć
POzdrawiam
środa, 29 sierpnia 2012
29.08.2012
Pora na kolejny wpis :)
Znalazłam w necie wymarzone sofy M i zaraz je Wam pokażę :))
Ale zacznę od tego że siostra M dostała klucze od mieszkania i pomału działają . Dzisiaj David z Mariuszem malują a ja mam chwilę spokoju w domciu. Posprzątałam , pomyłam , stłukłam kieliszek od wina i rozcięłam sobie palucha. I to chyba tak porządnie... nie moge zatamować . Coś mi się wydaje że trzeba bedzie szyć i jak M przyjedzie to trzeba bedzie podjechac do szpitala . Znając jego tak na pewno bedzie chciał zrobić .
Zostałam ostatnio poinformowana że w styczniu czekają nas dwie imprezy chrzcin , gdzie na jednej M bedzie chrzestnym. czyli pojawia się dylemat i problem w co się ubrać. Już panikuję bo będę potrzebowała dwóch kreacji bo to chrzciny u brata i siostry Mariusza.No a oczywiście spodnie nie przejdą ( już mi to powiedział ). Nie chce mi się nawet myśleć a już tym bardziej szukać po sklepach.
No a teraz kilka fotek
wymarzone sofy ( komplet 2 szt 500 euro ) chociaż ja bym wolała z fotelami tylko ze jeden fotel kosztuje 200 euro
Kilka ciuchowych zakupów
spódniczka 19 euro C&A
bluzeczka 7 euro Cool Cat
staniki po 5 euro szt
I moje nowe odkrycie
sok aloesowy z kawałkami aloesu . Najlepiej smakuje bardzo schłodzony
Kupilismy tez meble do salonu ale nie mam jeszcze fotki.
A lodowka spisuje sie znakomicie i pomalu ja zapelniamy
W pracy ogolnie beznadziejnie ale nie chce mi sie o tym gadac. Z utesknieniem czekam az wroca normalni ludzie.....
Pozdrawiam
Subskrybuj:
Posty (Atom)






