No to mamy cieplutką wiosnę. Balkon otwarty, pranie się suszy , pralka chodzi :) w związku z tym muszę wystosować podanie do spółdzielni o powiększenie balkonu :D. Pomału ogarniam garderobę małego. Dotarła przesyłka z PL więc już mogę działać ( Ania, Aggie, Marika - dziękuję bardzo :* ). A ile mi to sprawia radości.Nawet żelazko kupiłam :) A łóżeczko nabiera mocy urzędowej. Ciekawe kiedy będzie złożone. Mam nadzieję że dzisiaj bo nie mogę już patrzeć na to jak jest rozbebeszone :)
W najbliższy weekend mieliśmy jechać do Niemiec na 50-te urodziny taty M , ale ja nie czuję się na siłach spędzić ponad 5 godz za kółkiem .Siostra M jedzie pociągiem ( podziwiam ) i damy jej prezent żeby przekazała, a my co będziemy robić ? Hmmm może wykorzystamy zapowiadaną ładną pogodę i pojedziemy sobie nad morze. Trzeba wykorzystać ten czas kiedy jeszcze możemy zrobić sobie wypad we dwoje .
A za tydzień w Holandii wielkie święto . Nie dość że obchodzony hucznie co roku dzień królowej ( 30 kwietnia) to jeszcze oficjalne przekazanie korony. Oj będzie się działo. Juz jak się wchodzi do jakiegokolwiek sklepu to rzucają się w oczy pomarańczowe gadżety.Dosłownie wszystko można kupić w tych barwach :)
W pon mam kolejną wizytę u położnej . Mały rośnie ( w 31 tyg miał 1582g czyli jak najbardziej w normie i może dojść do 3500) i rozrabia. Ja rosnę ( +12kg ) i nie mam siły rozrabiać :D.Coraz ciężej, ale i tak bardzo dobrze znoszę te niedogodności.Mam takie dni że mam tyle energii że na tyłku usiedzieć nie mogę , a mam takie że cały czas bym leżała.No i zostały mi jeszcze 2 mce. W sumie to chciałabym urodzić szybciej , niespodziewanie , a nie czekać na termin i się denerwować że nic się nie dzieje.
A teraz kilka fotek :zasypię Was trochę ciuszkami dziecięcymi :)
I niespodzianka :D W przesyłce nie było ani jednej książki :) Za to " świeża " prasa i ... kartki świąteczne bożonarodzeniowe, bo moja mama wzięła sobie dosłownie do serca moje słowa : zapakuj też całą korespondencję jaką dostałam od wyjazdu :)
środa, 24 kwietnia 2013
piątek, 12 kwietnia 2013
12.04.2013
Oj dzieje się , dzieje ...
W sumie każdy dzień ( albo prawie każdy ) obfituje w jakieś niespodzianki pozytywne i negatywne niestety.
Zaczęło się od zeszłej soboty. Poszłam odebrać kolejną paczuszkę ( zresztą chyba najlepsza z tych co dostałam )
Wracając ze sklepu , wyjęłam ze skrzynki list z UWV w którym doczytałam się że odpowiedzi na moją rejestrację na ich stronie informuja mnie że mają czas do.... 29 maja żeby podjąć decyzję czy należą mi się jakieś pieniądze. No wkurzyłam się na maksa i szczerze mówiąc totalnie zdołował mnie ten list. Cały czas zastanawiałam się c z tym zrobić , bo przecież nie może tak być że tyle czasu będę czekać na decyzję , a jeśli będzie pozytywna, to ile jeszcze na pieniądze.No i poczytałam o Związkach Zawodowy dla polaków w Holandii, że prowadzą porady prawne. Postanowiłam tam zadzwonić i zapytać sie jak to wygląda. Facet z którym rozmawiałam poprosił mnie żeby mu to wszystko napisała mailem i dołączyła kopię tego listu.
Tak zrobiłam .
I dzisiaj dzwoni tel. Odbieram , babka nawija do mnie po holendersku ( gdzie zrozumiałam ze dzwoni z UWV :) ) i nawija Ja się jej pytam czy ona mówi po angielsku , a ona mi na to że nie. Hmmm .. na szczęście M był w domu, więc oddałam mu tel. No i okazało się że od 15 kwietnia bedą mi płacić ( co prawda pieniądze dostanę prawdopodobnie w połowie maja ) i jeszcze należy i się jakiś dodatek. W pon powinnam dostać pisemko w którym wszystko będzie wyjaśnione. Normalnie kamień z serca.
A kilka godz wcześniej kolega M postanowił mu zrobić kawał. Jako że M nie jechał dzisiaj do pracy to Artur postanowil sobie zażartować. Jesteśmy na zakupach i dzwoni tel. Artur mówi że ma dla Mariusza jakieś pisemko z pracy, ze go zwolnili i ma już z nim nie jeździć. Wkurzyłam się na maksa. Normalnie zrobiło mi się słabo, bo w tempie błyskawicy przeleciało mi przez myśl - i co dalej? Jeszcze tylko tego nam brakowało.
Jedziemy do domu, dzwoni po raz kolejny. Że stoi pod naszym domem a i jeszcze ze on żartował z tym zwolnieniem. HAhahaha bardzo śmieszne. Jak go zobaczyłam to miałam ochotę wyrwać mu drzwi z auta. A on jeszcze zdziwiony że M był ze mną , bo jakby wiedział to by takich jaj sobie nie robił zeby mnie nie denerwować. Dobre, to ciekawe z kim miał być ....
No ale ta następna wiadomość zdecydowanie poprawiła mi humor.
A wczoraj rozbroił mnie siostrzeniec M. Poszliśmy do siostry i Mateusz przyniósł mi misia i mów że to dla Oliviera. Byłam w szoku, zresztą Monika też, bo to jeden z jego ulubionych misiów.Kochany szkrab...
No a teraz trochę z innej beczki. Kupiłam sobie farbę i mam zamiar w końcu zafarbować te moje długie pióra
Używałam jej już 2 razy i jestem bardzo zadowolona. Nie śmierdzi no i wystarczy 10 min i można spłukiwać .
Kolejne odkrycie kosmetyczne
Jest lekki, a zarazem fajnie kryje zwłaszcza te plamy , które mi się w ciąży na twarzy porobiły.
To by chyba było na tyle w dniu dzisiejszym.
Miłego weekendu !
W sumie każdy dzień ( albo prawie każdy ) obfituje w jakieś niespodzianki pozytywne i negatywne niestety.
Zaczęło się od zeszłej soboty. Poszłam odebrać kolejną paczuszkę ( zresztą chyba najlepsza z tych co dostałam )
Wracając ze sklepu , wyjęłam ze skrzynki list z UWV w którym doczytałam się że odpowiedzi na moją rejestrację na ich stronie informuja mnie że mają czas do.... 29 maja żeby podjąć decyzję czy należą mi się jakieś pieniądze. No wkurzyłam się na maksa i szczerze mówiąc totalnie zdołował mnie ten list. Cały czas zastanawiałam się c z tym zrobić , bo przecież nie może tak być że tyle czasu będę czekać na decyzję , a jeśli będzie pozytywna, to ile jeszcze na pieniądze.No i poczytałam o Związkach Zawodowy dla polaków w Holandii, że prowadzą porady prawne. Postanowiłam tam zadzwonić i zapytać sie jak to wygląda. Facet z którym rozmawiałam poprosił mnie żeby mu to wszystko napisała mailem i dołączyła kopię tego listu.
Tak zrobiłam .
I dzisiaj dzwoni tel. Odbieram , babka nawija do mnie po holendersku ( gdzie zrozumiałam ze dzwoni z UWV :) ) i nawija Ja się jej pytam czy ona mówi po angielsku , a ona mi na to że nie. Hmmm .. na szczęście M był w domu, więc oddałam mu tel. No i okazało się że od 15 kwietnia bedą mi płacić ( co prawda pieniądze dostanę prawdopodobnie w połowie maja ) i jeszcze należy i się jakiś dodatek. W pon powinnam dostać pisemko w którym wszystko będzie wyjaśnione. Normalnie kamień z serca.
A kilka godz wcześniej kolega M postanowił mu zrobić kawał. Jako że M nie jechał dzisiaj do pracy to Artur postanowil sobie zażartować. Jesteśmy na zakupach i dzwoni tel. Artur mówi że ma dla Mariusza jakieś pisemko z pracy, ze go zwolnili i ma już z nim nie jeździć. Wkurzyłam się na maksa. Normalnie zrobiło mi się słabo, bo w tempie błyskawicy przeleciało mi przez myśl - i co dalej? Jeszcze tylko tego nam brakowało.
Jedziemy do domu, dzwoni po raz kolejny. Że stoi pod naszym domem a i jeszcze ze on żartował z tym zwolnieniem. HAhahaha bardzo śmieszne. Jak go zobaczyłam to miałam ochotę wyrwać mu drzwi z auta. A on jeszcze zdziwiony że M był ze mną , bo jakby wiedział to by takich jaj sobie nie robił zeby mnie nie denerwować. Dobre, to ciekawe z kim miał być ....
No ale ta następna wiadomość zdecydowanie poprawiła mi humor.
A wczoraj rozbroił mnie siostrzeniec M. Poszliśmy do siostry i Mateusz przyniósł mi misia i mów że to dla Oliviera. Byłam w szoku, zresztą Monika też, bo to jeden z jego ulubionych misiów.Kochany szkrab...
No a teraz trochę z innej beczki. Kupiłam sobie farbę i mam zamiar w końcu zafarbować te moje długie pióra
Używałam jej już 2 razy i jestem bardzo zadowolona. Nie śmierdzi no i wystarczy 10 min i można spłukiwać .
Kolejne odkrycie kosmetyczne
Jest lekki, a zarazem fajnie kryje zwłaszcza te plamy , które mi się w ciąży na twarzy porobiły.
To by chyba było na tyle w dniu dzisiejszym.
Miłego weekendu !
wtorek, 2 kwietnia 2013
02.04.2013
Święta i po świętach. PO nalocie gości chatę ogarnęłam i teraz odpoczywam. W końcu od tego mam wolne.:)
Wiecie, im bardziej myślę o tej całej sytuacji z pracą , tym bardziej przekonuję się że tak akurat miało być i będzie dobrze. Może i wynudzę się w domu, może i będzie trochę mniej pieniędzy ale najważniejsze że sobie odpocznę , zwłaszcza moje biedne nóżki. Na spokojnie sobie wszystko przygotuję dla Maluszka. I ogólnie jestem dobrej myśli.
Święta spędziliśmy z siostrą M i jej facetem i dziećmi a wczoraj wpadł jeszcze kuzyn jej faceta z kobietą . BYło wesoło bo towarzystwo bardzo mieszane: polsko-portugalsko-węgierskie
Jakoś specjalnie się nie objadłam ale mimo tego wyglądam tak :)
A teraz pora na odpoczynek
Mała kawka , ciacho, książka ... Może spacerek , bo słoneczko wyszło i tak fajnie grzeje.
A tu fotka z pierwszego dnia świąt :
Maluszek rozrabia na całego. Kręci się , wierci. Ostatnio reaguje na budzik. W zeszłym tygodniu na mój a teraz na M . DO tego stopnia że dzisiaj nie wiedziałam jak się ułozyć żeby było mi wygodnie. M przed wyjściem przyłozył mi rękę do brzucha i był w szoku jak go mały kopnął. Wiercipięta :D
Nawet położna ostatnio się śmiała że jest strasznie ruchliwy. Na USG zasłonił buźkę rękoma ale oczywiście najważniejszą rzecz pokazał. W końcu M zobaczył na żywo co Mały ma tam między nogami, bo na poprzednim USG byłam sama i co prawda miałam fotkę ale za dużo tam widać nie było.
A i wiecie co? Jak tak patrzę na te swoje aktualne fotki to tak sobie myślę : jak ja to zrobiłam że mam takie długie włosy? hahaha Jak się chce to da się zapuścić.
No i tak na koniec na przywołanie wiosny
Wiecie, im bardziej myślę o tej całej sytuacji z pracą , tym bardziej przekonuję się że tak akurat miało być i będzie dobrze. Może i wynudzę się w domu, może i będzie trochę mniej pieniędzy ale najważniejsze że sobie odpocznę , zwłaszcza moje biedne nóżki. Na spokojnie sobie wszystko przygotuję dla Maluszka. I ogólnie jestem dobrej myśli.
Święta spędziliśmy z siostrą M i jej facetem i dziećmi a wczoraj wpadł jeszcze kuzyn jej faceta z kobietą . BYło wesoło bo towarzystwo bardzo mieszane: polsko-portugalsko-węgierskie
Mała kawka , ciacho, książka ... Może spacerek , bo słoneczko wyszło i tak fajnie grzeje.
A tu fotka z pierwszego dnia świąt :
Maluszek rozrabia na całego. Kręci się , wierci. Ostatnio reaguje na budzik. W zeszłym tygodniu na mój a teraz na M . DO tego stopnia że dzisiaj nie wiedziałam jak się ułozyć żeby było mi wygodnie. M przed wyjściem przyłozył mi rękę do brzucha i był w szoku jak go mały kopnął. Wiercipięta :D
Nawet położna ostatnio się śmiała że jest strasznie ruchliwy. Na USG zasłonił buźkę rękoma ale oczywiście najważniejszą rzecz pokazał. W końcu M zobaczył na żywo co Mały ma tam między nogami, bo na poprzednim USG byłam sama i co prawda miałam fotkę ale za dużo tam widać nie było.
A i wiecie co? Jak tak patrzę na te swoje aktualne fotki to tak sobie myślę : jak ja to zrobiłam że mam takie długie włosy? hahaha Jak się chce to da się zapuścić.
No i tak na koniec na przywołanie wiosny
środa, 27 marca 2013
27.03.2013
No i stało się to czego najbardziej sie obawiałam. Jestem bez pracy. 4 kwietnia kończy mi się kontrakt i nie podpiszą ze mną nowego, a mają do tego niestety prawo. Zburzyło to moje całe plany zakupowe i nie tylko. Miał być w kwietniu wózek i raczej go nie będzie . Cholera jasna.
Tak czytam i czytam na temat przepisów tutaj ze moze nie będzie tak źle ( pocieszam się haha ). W sumie należy mi się 6 mcy zasiłku dla bezrobotnych + 16 tyg macierzyńskiego. Czyli jakby to dobrze rozegrac to do połowy maja wykorzystam 1,5 mca zasiłku, potem macierzyński i potem mogę wykorzystać resztę zasiłku. Płatne co prawda 70 % ale mogłabym z małym dłużej w domu posiedzieć. A tak jakbym miała umowę to po 16 tyg macierzyńskiego musiałabym wrócić do pracy. JUż mnie głowa boli od myślenia.
Szukam pozytywów tej sytuacji.
- bedę miała więcej czasu na czytanie
- bedę chodziła na spacery z siostrą M i jej dziećmi
- nie bede użerała się z ludźmi
- moje nogi odpoczną
Więcej nie widzę ale to chyba i tak sporo :)
Bedę się poważnie zastanawiać nad powrotem do tej firmy. M mi juz załatwił prace u siebie , ale jakoś praca na szklarni to nie jest to co mnie rajcuje, ale z drugiej strony patrząc tam niedaleko jest żłobek, jeździlibyśmy razem ( oszczędność na paliwie) . Ach juz sama nie wiem jak to wszystko poukładać.
W ogóle ten marzec jakiś pochlastany jest.W zeszłym tygodniu mieliśmy z M bardzo ostrą kłótnie i naprawdę wyprowadził mnie z równowagi że myślałam że się spakuję i wrócę do Pl. No ale przeprosił bardzo mocno i w sumie go rozumiem bo naprawdę dużo ma na głowie i czasami tego nie ogarnia. No i na kimś musiał się wyżyć a ja byłam akurat pod ręką. No nic. Było , minęło , nie wracamy do tego ale za to w ramach przeprosin zrobił pokoik dla małego i odmalował salon.
Zdjęcia robione na szybko zaraz po tapetowaniu ( bąble się wchłonęły )
Brakuje jeszcze firanek i dywanu, ale to juz w drodze :)
No i tam gdzie w tej chwili jest stolik będzie komoda, a tam gdzie komoda - łóżeczko.
Wyszło słoneczko, ale jest mróz. MImo tego pierwszy spacer zalicznę chyba dzisiaj bo mam wolne .
sobota, 23 marca 2013
23.03.2013
Wielkie malowanie w toku :)
M zakupił wczoraj farby, rolkę tapety w auta, zasłonki, naklejki i kilka innych pierdółek i szaleje z kumplem w pokoiku Małego. Pozostanie tylko sprowadzenie łóżeczka z Pl i pokoik będzie gotowy.
Dokupiliśmy jeszcze farbę i M chce wymalować salon, chociaż nie wierzę w to że dzisiaj to ogarnie. Najważniejsze żeby pokoik dziecięcy skończyć.
I pomyśleć że za 3 mce albo będę juz mamą albo niecierpliwie będę czekać na rozwiązanie.
Kompletowanie wyprawki w toku. Sporo rzeczy juz mam ale jak patrzę na listę ile mi brakuje to przeraża mnie ta ilość i zakupy.Musze przyznac że sporo pomaga mi siostra. Zrobiła mi parę zakupów , które na pewno odciążyły troszeczkę napięty juz budżet.
Podoba mi się jak w Nl traktuje się ciężarne kobiet. Praktycznie w każdym sklepie drogeryjnym można uzyskać paczuszki dla przyszłej mamy i dziecka.
Pudełko
i zawartość
smoczek, próbka kremu dla mamy, chusteczki, maskotka, pampersy i 2 piwa bezalkoholowe
I druga którą dostałam od Nutricia
pudełko na kaszki, kaszka, marchewka, pasta do zębów i łyżeczka.
Mam jeszcze do odebrania w jednym sklepie, do innego mam bon o wartości 50 euro na zakupy i dostanę jeszcze 2 jak urodzę takie typowo dla maluszka.
W pracy jakoś leci. Póki co daję radę ( pewnie dlatego ze za długo nie pracujemy). Tylko nogi troche puchną , ale zdążyłam się już do tego przyzwyczaić.
Dobrze ze tylko nogi bo czytałam że niektórym dłonie też puchną .
Świąt w ogóle nie czuję. Nawet jakoś specjalnych ozdób tu nie ma. Nie mówiąc juz o kartkach. Tych jak na lekarstwo, dlatego większość jakie kupiłam to takie wiosenne z kwiatkami . Ta pogoda mnie przeraża. Zimno, mokro, pochmurno i nawet jakiś dziwny śnieg popaduje z nieba ( a miałam iść wysłać kartki ) Do tego jeszcze boli mnie głowa.
To na tyle w dniu dzisiejszym.
M zakupił wczoraj farby, rolkę tapety w auta, zasłonki, naklejki i kilka innych pierdółek i szaleje z kumplem w pokoiku Małego. Pozostanie tylko sprowadzenie łóżeczka z Pl i pokoik będzie gotowy.
Dokupiliśmy jeszcze farbę i M chce wymalować salon, chociaż nie wierzę w to że dzisiaj to ogarnie. Najważniejsze żeby pokoik dziecięcy skończyć.
I pomyśleć że za 3 mce albo będę juz mamą albo niecierpliwie będę czekać na rozwiązanie.
Kompletowanie wyprawki w toku. Sporo rzeczy juz mam ale jak patrzę na listę ile mi brakuje to przeraża mnie ta ilość i zakupy.Musze przyznac że sporo pomaga mi siostra. Zrobiła mi parę zakupów , które na pewno odciążyły troszeczkę napięty juz budżet.
Podoba mi się jak w Nl traktuje się ciężarne kobiet. Praktycznie w każdym sklepie drogeryjnym można uzyskać paczuszki dla przyszłej mamy i dziecka.
Pudełko
i zawartość
smoczek, próbka kremu dla mamy, chusteczki, maskotka, pampersy i 2 piwa bezalkoholowe
I druga którą dostałam od Nutricia
pudełko na kaszki, kaszka, marchewka, pasta do zębów i łyżeczka.
Mam jeszcze do odebrania w jednym sklepie, do innego mam bon o wartości 50 euro na zakupy i dostanę jeszcze 2 jak urodzę takie typowo dla maluszka.
W pracy jakoś leci. Póki co daję radę ( pewnie dlatego ze za długo nie pracujemy). Tylko nogi troche puchną , ale zdążyłam się już do tego przyzwyczaić.
Dobrze ze tylko nogi bo czytałam że niektórym dłonie też puchną .
Świąt w ogóle nie czuję. Nawet jakoś specjalnych ozdób tu nie ma. Nie mówiąc juz o kartkach. Tych jak na lekarstwo, dlatego większość jakie kupiłam to takie wiosenne z kwiatkami . Ta pogoda mnie przeraża. Zimno, mokro, pochmurno i nawet jakiś dziwny śnieg popaduje z nieba ( a miałam iść wysłać kartki ) Do tego jeszcze boli mnie głowa.
To na tyle w dniu dzisiejszym.
sobota, 9 marca 2013
09.03.2013
No i kolejny tydzień za nami. Wczoraj był dzień kobiet. Z okazji tego dnia , jak wróciłam z pracy, miałam posprzątaną chatę , umyte okna i powieszone nowe firanki :)
No i oczywiście jako że wczoraj zostały umyte okna to dzisiaj pada deszcz. Dziwne żeby było inaczej . Złośliwość natury czy co?
Zrobiłam sobie spacerek do sklepu i stwierdziłam że chyba się starzeję .Co prawda narzuciłam sobie spore tempo Chyba zapomniałam że jestem w ciąży i naprawdę szybciej sie męczę.NO i przyniosłam trochę zakupów co strasznie się nie spodobało M.Bo gdyby wiedział że będę miała takie plany zakupowe to poszedł by ze mną , ale kto mógł przewidzieć że w końcu dostanę sok grejfrutowy i że w promocji będzie płyn do naczyń i płukania tkanin.
Zresztą on ma teraz swoją nową miłość. Nazywa się Samsung Galaxy S III. Od wczoraj sie z nim nie rozstaje. Ale jak zacznie z nim spać to zacznę się naprawdę martwić .
We czwartek byliśmy u położnej. Wszystko ok. Tylko troszkę za wysokie ciśnienie miałam , ale po 10 min juz było dobre. Posłuchaliśmy serduszka Maleństwa, pokopał położną jak sprawdzała jego ułożenie ... Mały rozrabiaka. Po tatusiu to chyba ma . No i na wadze 72 kg czyli jakieś 8-9 na plusie. Chociaż M stwierdził że mały słonik się ze mnie zrobił . ( dobrze ze mnie nie znał jak ważyłam jeszcze 10 kg więcej ) :D
Najnowsza brzuchowa fotka + jeden z ostatnich zakupów bluzeczka ( miała być tunika ) w gwiazdeczki
No i oczywiście jako że wczoraj zostały umyte okna to dzisiaj pada deszcz. Dziwne żeby było inaczej . Złośliwość natury czy co?
Zrobiłam sobie spacerek do sklepu i stwierdziłam że chyba się starzeję .Co prawda narzuciłam sobie spore tempo Chyba zapomniałam że jestem w ciąży i naprawdę szybciej sie męczę.NO i przyniosłam trochę zakupów co strasznie się nie spodobało M.Bo gdyby wiedział że będę miała takie plany zakupowe to poszedł by ze mną , ale kto mógł przewidzieć że w końcu dostanę sok grejfrutowy i że w promocji będzie płyn do naczyń i płukania tkanin.
Zresztą on ma teraz swoją nową miłość. Nazywa się Samsung Galaxy S III. Od wczoraj sie z nim nie rozstaje. Ale jak zacznie z nim spać to zacznę się naprawdę martwić .
We czwartek byliśmy u położnej. Wszystko ok. Tylko troszkę za wysokie ciśnienie miałam , ale po 10 min juz było dobre. Posłuchaliśmy serduszka Maleństwa, pokopał położną jak sprawdzała jego ułożenie ... Mały rozrabiaka. Po tatusiu to chyba ma . No i na wadze 72 kg czyli jakieś 8-9 na plusie. Chociaż M stwierdził że mały słonik się ze mnie zrobił . ( dobrze ze mnie nie znał jak ważyłam jeszcze 10 kg więcej ) :D
Najnowsza brzuchowa fotka + jeden z ostatnich zakupów bluzeczka ( miała być tunika ) w gwiazdeczki
Trzeba było też zainwestować w nowe berety z gumką ( jak to stwierdził M )
No i nowe bluzko-tuniki świeżo przywiezione z Pl.
A tak poza tym to mam totalnego lenia . Chodzi za mna galaretka z owocami i bitą śmietana ale nie chce mi się robić. Znacie większego lenia?
niedziela, 3 marca 2013
Subskrybuj:
Posty (Atom)










