sobota, 13 marca 2010

sezon rowerowy rozpoczęty :)


Tak, tak dobrze widzicie zrobiłyśmy sobie dzisiaj wycieczkę rowerową " do cywilizacji " czyli jakieś 12 km w jedną stronę a jako że wczoraj nie zdążyłyśmy zrobić wszystkich zakupów to wracałyśmy z lekkim obciążeniem w dodatku pod wiatr :) Ale dojechałyśmy całe i zdrowe. Tylko trochę dupcie bolą. Trzeba będzie częściej robić takie wypady. Jestem zmęczona ale to przyjemne zmęczenie. Ciuchy które miałam na sobie właśnie się piorą bo można było je wykręcać.
A teraz zasłużony odpoczynek, obiadek się robi, chata posprzątana i pełny luz :)
Miłej soboty Wam życzę.

piątek, 12 marca 2010

piątek - tygodnia koniec, weekendu początek

Nareszcie! Wyobraźcie sobie że niecałą godzinę temu wróciłam z pracy. 12 godz nam dzisiaj strzeliło. Masakra ale przynajmniej weekend już mamy no i za tydzień o tej porze będę już w drodze do domu.
No ale zdążyłam się już wykąpać i może jakiegoś browarka sobie otworzę.

Planów weekendowych nie ma , może jak pogoda dopisze to wybierzemy się na małą wycieczkę rowerową po okolicy.
Do planów urlopowych muszę dopisać wizytę u ortopedy bo coś mi szwankuje moje skręcone w styczniu kolano póki co tylko pobolewa ale też napuchło i nie wygląda to za ciekawie. Tak więc grafik urlopowy bardzo zajęty . Namawiam siostrę żeby przywiozła mi Krasnala na weekend żebym mogła się nim nacieszyć bo w tygodniu nie bedę miała czasu . Mam nadzieję że jej się uda.Oprócz ortopedy mam zaklepaną wizytę u dentysty , muszę wybrać się do fryzjera, oddać krew no i mam nadzieję że wypali nam klubowe spotkanko.
Miłego weekendu

wtorek, 9 marca 2010

sądny dzień......

AAAAAAAAA !!!!! Chce mi się wyć , krzyczeć, ryczeć i co tam jeszcze można nad ludzką głupotą!!!!!!! MIeliśmy dzisiaj w pracy kontrolę z Anglii od naszego największego odbiorcy. Od wczoraj było trąbione żeby pościągać wszelaką biżuterię i zegarki.Tłumaczę ludziom jeszcze dzisiaj rano zwłaszcza że sama noszę kolczyka w brwi i dzisiaj zakleiłam go plastrem że nie mają nic mieć oprócz ew obrączki. Schodzimy na pierwszą przerwę a tu Remon się drze . Ja nie wiem o co mu chodzi a okazało się że jedna dziewczyna miała na palcu pierścionek i jeszcze się kłóci że to zaręczynowy i ona może go mieć.Normalnie mną wstrząsnęło. Kazałam jej zdjąć, Remon mnie delikatnie mówić zje.... a jeszcze wczoraj mi powiedział że nie wie czy mnie puścic na urlop bo zapowiada się dużo pracy.Cały dzień byłam nabuzowana (zresztą jeszcze mnie trzyma). No ale po pracy poszłam do biura ( z duszą na ramieniu ) i pytam co z tym urlopem no i Remon mówi że ok, ze mogę jechać. Uff kamień z serca....
Tak więc zamówiłam już busa i nie ma odwrotu ! 19 marca wieczorem wyruszam do Polski. Muszę odreagować bo zwariuję.

niedziela, 7 marca 2010

Nostalgia anioła (The Lovely Bones)


Film, oparty na bestsellerowej powieści Alice Sebold, pokazuje historię 14-letniej dziewczynki z przedmieść Pensylwanii, która została zamordowana przez swojego sąsiada. Dziewczynka z nieba obserwuje życie i zmiany jakie zaszły w ludziach, którzy byli jej bliscy za życia. Jednocześnie próbuje nakierować kogoś, by znalazł jej zwłoki.

Film wchodzi do naszych kin 12 marca . Oglądałam dzisiaj i szczerze polecam. Jest chyba lepszy niż książka. I tak mnie wciągnął że nie wiem kiedy minęły 2 godziny. Dodam jeszcze że wyreżyserował go Peter Jackson.

sobota, 6 marca 2010

pozakupowo i słonecznie


Oto mała cząstka dzisiejszych zakupów. Moja ulubiona odżywka i dezodorant. No i trafiłam na jakąś dziwną promocję zupełnie nie znanej mi firmy Diadermine ale się skusiłam na żel antycellilitowy chyba tylko dlatego że był przeceniony z 12 na 3 euro :)
Oprócz tego oczywiście kupiłam też cosik dla Krasnala czyli super kurteczkę wiosenną i spodnie moro . Zdjęcia zrobię jak będę miała pod ręką aparat bo tel to tak nie bardzo wychodzą.No i tradycyjnie trochę słodyczy bo bez tego nie mam się co pokazywać :))
No i oczywiście tzw codzienne zakupy ale tu nie będę wymieniać bo to mało interesujące jest.

A tak w ogóle to wyszło słoneczko i jest bardzo fajnie tylko z lekka wieje ale da się wytrzymać.
Mam nadzieję że za 2 tyg będzie już tak fajnie że zostawię grube ciuchy w domu i zabiorę trochę lżejszych.
A poza tym dzisiaj wstałam bez koszmarnego bólu pleców czyli to chyba było chwilowe, ale za to z bólem brzucha ( jak co miesiąc). Jak nie jedno to drugie.

Imprezki dzisiaj nie planujemy pewnie spędzimy wieczór przed telewizorem. Miłej soboty

piątek, 5 marca 2010

piątek

Już mam weekend i strasznie się cieszę bo po tym tygodniu mam dosyć i jeżeli tak albo gorzej ma wyglądać cały sezon to czarno siebie widzę . Aż sie boję pomyśleć co będzie w sezonie... Budzę się codziennie z okropnym bólem pleców że mam problemy żeby zwlec się z łóżka, dopiero jak wezmę ibuprofen to mogę funkcjonować i tak od kilku dni. Mam nadzieję że się organizm przyzwyczai do używanie innych mięśni niż zwykle :)
Weszłam dzisiaj na wagę i jestem w szoku od stycznia 5 kg w dół a jakoś za specjalnie się nie odchudzam. Jestem zadowolona bo może w końcu wejdę w moje ulubione spodnie moro :)

Kolejna pozytywna sprawa z dnia dzisiejszego to to że za 2 tyg jadę na kilka dni do Polski. Już się nie mogę doczekać. A jutro wybieram się na zakupy bo trzeba coś Krasnalowi kupić bo nie można tak z pustymi rękoma przyjechać zwłaszcza że święta za pasem.
Lecę popatrzeć co u Was :). MIłego weekendu

wtorek, 2 marca 2010

mijn nieuwe lezing


Czyli postanowiłam zainwestować w naukę i zakupiłam tutejsze wydanie " naszej " gazety.I musze przyznać że jestem mile zaskoczona. Jest to nr XXXL liczący 306 stron , a w tym 50 typowych reklamowych czyli chyba wynik nie zły. Zawiera sporo ciekawych artykułów i wywiadów min z Kate Moss, Nelly Furtado. Dużo zdjęć modowych, przepisów kulinarnych i innych ciekawych artykułów o życiu. Cena 2.95 euro czyli ok 12 zł ale myślę że warto.Zwłaszcza że ten język nadal sprawia mi pewne problemy to lekturę będę miała na dłużej.


W pracy całkiem dobrze. Już się oswoiłam z nowymi obowiązkami i muszę przyznać że jestem zadowolona. Młoda się uspokoiła . Wiem ze miała w piątek rozmowę z naszym brygadzistą aczkolwiek nie wiem na jaki temat ale zauważyłam że po tej rozmowie się uspokoiła. Tak więc chyba ktoś w końcu przemówił jej do rozumu i podejrzewam ze z lekka ją nastraszył. Ale to mnie póki co nie dotyczy. Ja się cieszę z poprawy.


Za pomysłem Renatki podsunęłam Krasnalowi pomysł na prezent dla mnie . Ma to być własnoręcznie zrobiona ramka z jego zdjęciem. Bardzo mu się ten pomysł spodobał i już wymyślił że jak to ma być ramka to on musi pojechać po deski do Castoramy bo taka z papieru to nie będzie prawdziwa ramka. A ma zamiar dać mi ją jak będę w marcu w Polsce. Będzie to co prawda 2 mce przed moimi urodzinami ale w maju niestety nie dam rady pojechać.


Pogoda się poprawiła po niedzielnej wichurze od dwóch dni mamy słoneczko. Oby jak najdłużej.